Rozprawiamy się z najpopularniejszymi mitami na temat pielęgnacji skóry głowy i podpowiadamy, jak o nią dbać w taki sposób, by cieszyć się pięknymi i zdrowo rosnącymi włosami.
Kiedy mówimy o dbaniu o siebie, najczęściej mamy na myśli twarz. Zresztą w takiej domowej pielęgnacji skóry wiele z nas osiągnęło prawdziwe mistrzostwo. Podobnie jest z włosami: na temat tego, jak skutecznie o nie dbać, powiedziano już chyba wszystko. Wiemy jak „opiekować się” włosami farbowanymi, co robić, by przywrócić im blask i jak działać, jeśli po myciu uparcie się plączą.
Ale czy na pewno wiemy, jak zapewnić im solidną bazę, czyli jak skutecznie zadbać o swój skalp? I dlaczego tyle się ostatnio mówi o tym, że jeśli marzymy o pięknych, mocnych włosach to właśnie pielęgnacja skóry głowy jest absolutnie kluczowa?
Każdy z nas ma własny, charakterystyczny dla siebie mikrobiom skóry głowy zbudowany z określonych szczepów bakterii. To mikroorganizmy, które żyją ze sobą oraz ze skórą, na której bytują, w równowadze.
Dlaczego jest on taki istotny? Pełni kilka ważnych funkcji, spośród których najbardziej kluczowe są dwie: ochrona skóry głowy przed patogenami oraz dostarczanie jej ważnych z punktu widzenia zdrowia witamin i aminokwasów.
Co ciekawe, naukowcy dowiedli, że skóra głowy starzeje się szybciej niż skóra twarzy, a jej mikrobiom nie jest wcale stały, ale zmienny. Zmienia się nie tylko na przestrzeni życia, ale także w krótszej perspektywie i to także pod wpływem czynników, na które mamy wpływ. Pod tym względem zachowuje się podobnie jak podobnie jak skóra twarzy, którą przecież inaczej pielęgnujemy latem, a inaczej zimą i w inny sposób, gdy ma 20 lat, a inaczej dwie dekady później lub gdy boryka się z określonymi problemami.
Mikrobiom skory głowy potrafi zmienić się także pod wpływem naszych własnych działań i to niestety często na niekorzyść: jeśli niewłaściwie myjemy i odżywiamy włosy, źle jemy, nie wysypiamy się i nie dajemy naszym włosom wytchnienia nieumiejętnie oddziałując na nie farbą, nie mając umiaru w stylizacji czy nie zapewniając im odpowiedniej ochrony przeciwko promieniom słonecznym.
Oto 5 najpopularniejszych mitów na temat skóry głowy, z którymi każda z nas spotkała się choć raz oraz podpowiedzi jak zmienić szkodliwe nawyki na lepsze tak, by cieszyć się pięknymi gęstymi włosami, które będą zdrowo rosnąć.

MIT 1: JEDNO MYCIE WYSTACZY
Mogłoby się zdawać, że mycie włosów to najbardziej intuicyjny, niewymagający namysłu ani szczególnych umiejętności zabieg. Ale skoro tak jest, dlaczego często robimy to niewłaściwie? Zacznijmy od częstotliwości. Pokutuje przekonanie, że jeden raz wystarczy. Nic bardziej mylnego! Trycholodzy biją na alarm: by skutecznie oczyścić włosy z brudu, łoju i pozostałości produktów stylizacyjnych nie wystarczy jedno mycie – powinnyśmy umyć głowę co najmniej dwa razy i to szamponem dobranym nie do rodzaju włosów, a właśnie do skóry głowy!
Kolejna sprawa dotyczy właściwego doboru kosmetyków: szampon dobieramy tak, by jak najlepiej oczyszczał i pielęgnował skórę głowy, a produktem który zadba o zdrowie i dobrą kondycję samych pasm będzie odżywka. Nie odwrotnie!
Ważna uwaga: by produkty działały zgodnie z obietnicą na etykiecie należy je stosować zgodnie z zaleceniami producenta! A zatem: jeśli ten rekomenduje pozostawić odżywkę na włosach przez 10 minut, pozwólmy jej podziałać dokładnie tyle. Spłukana na moment po nałożeniu nie zdąży na nie dobroczynnie zadziałać, a z kolei pozostawiona na włosach znacznie dłużej niż podpowiada producent może niepotrzebnie jej obciążać.
MIT 2: CODZIENNE MYCIE SZKODZI WŁOSOM
A jak często powinniśmy myć włosy? Codziennie? Co drugi dzień? A może raz w tygodniu? W tej kwestii eksperci też są zgodni: tak często jak tego potrzebujemy. Dla jednych będzie to oznaczać konieczność przeprowadzenia oczyszczającego zabiegu co drugi dzień, inni będą chcieli myć włosy co 3-4 dni, a jeszcze inni nie wyobrażają sobie wyjść z domu bez umycia lub choćby odświeżenia ich codziennie. I każda z tych opcji jest będzie dobrym rozwiązaniem!
Ważne, by zadbać o właściwy dobór kosmetyków wspomnianym wcześniej kluczem i dopilnować, by po myciu łagodnie odcisnąć włosy w ręcznik bez ich pocierania. Taki gest pomoże uniknąć puszenia się, a jeśli na co dzień stosujemy produkty do stylizacji włosów, warto raz na jakiś czas sięgać po szampon głęboko oczyszczający włosy. By mógł skutecznie zadziałać, aplikujemy go przede wszystkim na włosy u ich nasady i to właśnie ten obszar oczyszczamy. Dlaczego? Bo to właśnie tutaj gromadzą się wszelkie zanieczyszczenia, które nie usunięte mogą blokować ujścia gruczoły łojowych zaburzając prawidłowy wzrost.
Ważne, by dopilnować odpowiedniej temperatury wody: bardzo ciepła wprawdzie działa przyjemnie relaksująco, ale nie będzie zbyt korzystna dla samych włosów i skóry głowy, gdyż może nadmiernie je wysuszać. Optymalnie byłoby spływać głowę letnią wodą, a po zastosowaniu odżywki lub maski możemy dodatkowo pokusić się o nieco chłodniejszy prysznic, który pomoże domknąć łuski włosa. Dzięki temu będą one gładsze, milsze w dotyku i bardziej lśniące. Domknięta łuska oznacza także zabezpieczenie pasm przed ucieczką substancji odżywczych z wnętrza włosa.
MIT 3: CZESANIE WYSTARCZY, NIE POTRZEBA NAM MASAŻU
Czy czesanie włosów jest konieczne? Każdy, kto w dzieciństwie miał dłuższe włosy, ma w pamięci „seanse” czesania okupione łzami: splątane końce nie dające się ujarzmić ani grzebieniem ani szczotką i upór mamy, która za nic w świecie nie chciała takim niesfornym, splątanym pasemkom ustąpić. Dziś łatwo takiej sytuacji zapobiec.
Kluczowa jest delikatność. To dlatego warto zainwestować w szczotkę z naturalnego włosia, która nie tylko łagodnie rozczesze włosy, ale też przyjemnie wymasuje skórę głowy. To może być także grzebień o szerokim rozstawie zębów, który pozwoli swobodnie przeczesać pasma i którego używanie nie będzie wiązało się z ich pociąganiem czy szarpaniem.
Gestem, który dodatkowo ułatwia rozczesywanie na pewno jest stosowanie odżywek i masek, które także wpływają na domknięcie łuski włosa działając wygładzająco i chroniąc jego strukturę, a samo masowanie skóry głowy warto uczynić odrębnym pielęgnacyjny gestem. Nie tylko sprawi nam wiele przyjemności, ale też znacząco przyczyni się do poprawy kondycji włosów. Dlaczego?
Przede wszystkim poprawia krążenie krwi, a to przyczynia się do lepszego zaopatrzenia skóry głowy w tlen i składniki odżywcze. Tak odżywiona będzie lepszym „podłożem” dla włosów, które dzięki temu będą zdrowiej i szybciej rosnąć.
Do tego masaż skóry głowy poprawi jej elastyczność i wspomoże redukcję napięcia mięśniowego, a wykonywany regularnie zapobiegnie skurczom mięśni. To prosty sposób na to, by skutecznie rozprawić się z problemem łamliwości i osłabienia!
Co jeszcze? Masowanie skóry głowy wspiera złuszczanie skóry głowy, które niezbędne jest do tego, by pozbyć się nagromadzonych toksyn, nadmiaru sebum i martwego naskórka. Umiejętnie przeprowadzone pomoże odblokować pory, a w dłuższej perspektywie uchroni nas przed pojawianiem się problemów skórnych, takich jak łupież, świąd czy przetłuszczanie się.
No i jeszcze jedno: zdrowa skóra głowy to skóra szczęśliwa! A przecież nic lepiej, skuteczniej nie redukuje napięcia, jak właśnie delikatny masaż. Wykonywany regularnie, jako element „włosowej” rutyny pozwali nam skutecznie wspierać prawidłowy, niczym niezakłócony wzrost, a pobudzanie mieszków włosowych, a tym samym krążenia wokół korzeni włosów skutecznie zapobiegnie ich wypadaniu.
Wymasowana skóra głowy to to także skóra, która lepiej i chętniej chłonie składniki odżywcze z aplikowanych nią produktów. To właśnie w taki sposób mamy wyjątkową szansę dodatkowo zwiększyć penetrację cennych składników aktywnych zawartych w szamponach, wcierkach czy serum do skóry głowy, które dzięki masażowi docierają do samego mieszka włosowego wzmacniając pasma tuż od nasady.
Skoro jednym prostym, a do tego superprzyjemnym gestem możemy zapewnić sobie poprawę kondycji skóry głowy, redukcję stresu, regulację równowagi serum i lepsze przyswajanie substancji odżywczych z aplikowanych produktów, dlaczego miałybyśmy sobie tego odmawiać?
MIT 4: DIETA NIE MA ZNACZENIA DLA KONDYCJI WŁOSÓW
Nieprawda! Każdy trycholog i dermatolog takiemu stwierdzeniu zaprzeczy namawiając do tego, by w trosce o zdrowe włosy zmienić nie tylko szkodliwe nawyki pielęgnacyjne, ale także te związane ze sposobem odżywiania się. Czego warto sobie dostarczać z pozycji talerza? Białka, czyli jednej z głównych substancji budulcowych, w które obfitują m.in. jaja, chude ryby czy rośliny strączkowe i mięso. Do tego tłuszcze omega 3, które zapewnią pasmom sprężystość i elastyczność (najlepiej przyswajalne będą te zawarte w tłustych rybach, siemieniu lnianych czy orzechach) oraz odpowiednie witaminy minerały. Nie powinnyśmy zapominać szczególnie o tych z grupy B, z biotyną na czele oraz niezbędnej do prawidłowego wzrostu witaminie A, której prekursorem jest beta-karoten. Na szczycie listy będą także żelazo, cyk i selen oraz… woda, bo to właśnie odpowiednie nawodnienie będzie kluczowe dla dobrej kondycji włosów.
MIT 5: SZAMPON I ODŻYWKA WYSTACZĄ
Tak zwykło myśleć wiele z nas, ale to błąd. Jeśli zależy nam na ty, by podążać za potrzebami naszego zmieniającego się mikrobiomu skóry głowy i lepiej, pełniej odpowiedzieć na potrzeby samych włosów, powinnyśmy być gotowe sięgać po rozszerzoną pielęgnację.
Warto wyposażyć się w produkty, które poza działaniem oczyszczającym dodatkowo wesprą prawidłowy mikrobiom. Do takiej podstawowej włosowej apteczki na pewno warto włączyć peeling. Ten do skóry głowy może być w jednej z trzech form: peelingu kwasowego, enzymatycznego bądź z drobinkami.
Jaki peeling wybrać i czym się kierować jeśli mamy wrażliwą skórę głowy? Warto szukać takiego, który powstał z dedykacją właśnie dla niej. Poza działaniem głęboko oczyszczającym i przywracającym fizjologiczną równowagę łagodny peeling enzymatyczny przywróci skórze głowy optymalny poziom nawilżenia i złagodzi podrażnienia, a do tego wyreguluje pracę gruczołów łojowych i wyeliminuje ryzyko pojawiania się lub nawrotu łupieżu. Te najlepsze z najlepszych swoje dobroczynne dla skalpu działanie potwierdzają badaniami! (patrz: marka Radical)
Polecamy: peeling do skóry głowy Radical
Jeśli marzy się nam zapuszczanie, warto zaopatrzyć się także w specjalistyczną kurację stymulującą wzrost włosów. Czego szukać w jej składzie? Na pewno argininy – pobudza procesy naturalnie zachodzące w cebulkach, zapewniając włosom bardziej intensywny wzrost. Jeśli do tego zawiera wzmacniający biokompleks, odżywi włosy i przedłuży ich cykl życia, dzięki czemu po krótkiej kuracji będziemy mogli cieszyć się nie tylko dłuższymi, ale też gęstszymi włosami. Warto także szukać w składzie aktywizującego do wzrostu trichogenu i prowitaminy B5, która zapewnia pasmom optymalne nawilżenie i regenerację, przekładające się na ich doskonały wygląd.
A co z wcierkami? Takiego wsparcia składników aktywnych będą potrzebować szczególnie włosy cienkie. Skorzystają na połączeniu kilku kluczowych składników aktywnych. W składzie wypatrujmy biotyny, ekstraktu z żeń-szenia, skrzypu polnego, czarnej rzepy i kozieradki, które zahamują ich wypadanie i podbudzą nowe włosy do wzrostu. Jeśli do tego kosmetyk wyposażony jest w odpowiednią mieszankę olejków eterycznych, skutecznie wesprze lepsze mikrokrążenie zapewniając, skórze głowy lepsze ukrwienie.
Polecamy: humektantowa wcierka do włosów Baśka
Z kolei suche szorstkie i matowe włosy oraz sucha skóra głowy docenią dobroczynne działanie olejków, bo przecież metodę olejowania włosów jako remedium na nadmiernie suchy skalp znano już w starożytności! Dziś najlepsze preparaty olejowe korzystają z dobrodziejstw kokosa, kamelii, róży i maruli, a wyposażone w nie nowoczesne kosmetyki walczą z rozdwajaniem się końcówek, poskramiają niesforne kosmyki i przywracają włosom młodzieńczy blask.
Mężczyźni, którzy zmagają się z telogenowym wypadaniem włosów docenią kosmetyk, który zadziała na kilku poziomach jednocześnie: nawilży włosy, ograniczy ich przerzedzenie, a także ochroni same pasma i skórę głowy przed skutkami upływu czasu.
Z kolei jeśli farbujemy włosy, latem szczególnie powinny chronić kolor, chociaż włosy koloryzowane, by prezentowały się pięknie i zdrowo, wymagać będą szczególnej opieki przez cały rok. W składzie dobrej odżywki albo serum do końcówek nie powinno zabraknąć chroniących ich przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi protein jedwabiu i prowitaminy B5, a także ekstraktu z limonki, który nawilży i odpowiednio skondycjonuje skórę głowy.
Polecamy: serum do włosów Elseve Hyaluron Plump
Pamiętaj – jeśli chcesz cieszyć się pięknymi gęstymi włosami, które będą zdrowo rosnąć zacznij od pielęgnacji skóry głowy!