Zastanawiasz się, dlaczego tyle mówi się o barierze hydrolipidowej skóry i dlaczego zadbanie o nią jest ważne akurat pod koniec lata, gdy wkraczamy w nowy sezon?
Jest ku temu kilka ważnych przesłanek. Warto bliżej im się przyjrzeć, zaczynając od tego, jak zbudowana jest skóra i jakie są jej najważniejsze funkcje. Możemy być zdziwione, jak wiele, jeśli chodzi o jej zdrowie i piękno, jest w naszych rękach!
Skóra jako tarcza ochronna
Aby dobrze zrozumieć znaczenie zdrowej skóry, warto spojrzeć na kwestię jej komfortu w następujący sposób. Jak sprawić, by wyglądała młodo i zdrowo? By sprawiała wrażenie wypoczętej jak tuż po urlopie, a do tego zachwycała gładkością i sprężystością, jak tuż po odświeżającym zabiegu? Jest jeden warunek: taka skóra, niezależnie od wieku, musi być zdrowa i w pełni sił. Co to właściwie znaczy?
Warto pamiętać o tym, że – poza tym, że nas zdobi – skóra pełni wiele istotnych funkcji. To nasz największy organ, który u dorosłego człowieka osiąga powierzchnię nawet do dwóch metrów kwadratowych! Do jego podstawowych zadań należy m.in. ochrona przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych, regulacja temperatury ciała i produkcja witaminy D. Jej zdrowie oraz komfort to jeden z warunków zachowana równowagi całego organizmu.
Jednym z kluczowych aspektów zdrowej skóry jest prawidłowo funkcjonująca warstwa hydrolipidowa. Co ciekawe, z pomocą właściwej pielęgnacji oraz zmiany nawyków na lepsze jesteśmy w stanie znacząco ją odbudować i utrzymać w doskonałym stanie.
Misja – pielęgnacja. Jak dbać o skórę po lecie?
No dobrze – można pomyśleć – ale skąd mamy wiedzieć, jak ta jesienna pielęgnacja powinna wyglądać? I jak właściwie zdiagnozować swoją skórę, trafnie odczytując jej sygnały dotyczące tego, czego jej najbardziej potrzeba? I jak pogodzić działanie wielopoziomowe, które pozwoli odpowiedzieć na kilka jej potrzeb jednocześnie?
By dobrze zrozumieć jej funkcjonowanie, trzeba by na chwilkę pochylić się nad jej budową i zrozumieć jej fizjologię.
Moja skóra, czyli ja – jak to działa
Skóra składa się z trzech głównych warstw: naskórka, skóry właściwej i tkanki podskórnej. Jej najbardziej wierzchnią warstwą jest naskórek i to on bierze na siebie ciężar ochrony skóry przed patogenami i niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi, takimi jak zimno, wiatr czy upały. Zbudowany jest z komórek zwanych keratynocytami, które są regularnie odnawiane w procesie złuszczania. To także w naskórku powstaje melanina, czyli barwnik nadający skórze pod wpływem słońca złocistobrązowy kolor.
Na jego powierzchni znajduje się wspomniana wcześniej warstwa hydrolipidowa. Zbudowana z wody, lipidów i aminokwasów tworzy coś na kształt ochronnego płaszcza i odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu optymalnego nawilżenia skóry, aktywnie zapobiegając transepidermalnej utracie wody, czyli utracie wody przez naskórek. Poza tym „pilnuje”, by bakterie, wirusy i zanieczyszczenia nie przedostały się do głębszych partii skóry.
Nieco niżej znajduje się warstwa skóry właściwej, zbudowana z tkanki łącznej, a dokładnie włókien kolagenowych i elastynowych. To tutaj znajdują się naczynia krwionośne, zakończenia nerwowe, a także gruczoły łojowe i potowe.
Najniższą warstwą jest tkanka podskórna. Zbudowana przede wszystkim z tkanki tłuszczowej ma za zadanie izolację termiczną, magazynowanie energii i ochronę wierzchnich warstw skóry przed urazami mechanicznymi.
Akcja – regeneracja
Ile czasu potrzeba skórze do regeneracji? Naturalny cykl odnowy naskórka trwa około 28 dni. W tym czasie martwe komórki są zastępowane przez nowe, zdrowe tkanki. To kluczowe z punktu widzenia zdrowia, ale też urody, bo to właśnie wskutek tego procesu zyskujemy promienną, gładką i młodo wyglądającą skórę, którą tak uwielbiamy. Łatwo go jednak zakłócić, a zakłóceniu sprzyjają m.in. stres, niewłaściwa dieta czy błędnie dobrana pielęgnacja.
Dlaczego to kluczowe, by po wakacjach szczególnie zadbać o skórę i przywrócić jej dobrą formę? To ważne z kilku względów. Przede wszystkim dlatego, że aby spełniała swoją funkcję ochronną i barierową, musi pozostać w równowadze. Kiedy ta jest zachowana, budujące ją lipidy, a dokładnie ceramidy, cholesterol i kwasy tłuszczowe, tworzą na jej powierzchni szczelny płaszcz, który zapobiega utracie wody z naskórka, podczas gdy aminokwasy i naturalne czynniki nawilżające (NMF) przyciągają i zatrzymują wodę wewnątrz naskórka.
Uwaga: słońce! Jak się chronić i dlaczego powinnyśmy nie tylko latem!
A jak działa na nią słońce? Niestety jest jednym z głównych wrogów zdrowia skóry, bo skóra wystawiona na jego działanie – zwłaszcza jeśli nie jest odpowiednio zabezpieczona – traci cenne substancje budulcowe i zaczyna szybciej się starzeć. Osłabiona działaniem promieni UV szybciej „gubi” cenne lipidy, co prowadzi do jej zwiększonej suchości i większej widoczności zmarszczek.
To ważne, by chronić się zarówno przed UVA, jak i UVB. Pierwsze wspomniane promieniowanie może uszkadzać keratynocyty w warstwie podstawnej skóry, gdzie powstają nowe komórki, a to prosta droga do nowych zmarszczek, hiperpigmentacji i utraty elastyczności i naturalnego blasku skóry. Jeden i drugi typ może też upośledzać białka, a przecież to właśnie one pomagają utrzymać właściwą strukturę skóry i aktywnie wspierają jej funkcję ochronną. Do tego ekspozycja na słońce skutkuje też wzmożoną produkcją wolnych rodników i naraża skórę na stres oksydacyjny, co z kolei będzie się bezpośrednio przekładało na jej pogarszającą się kondycję i coraz widoczniejsze oznaki starzenia się.
Zdrowiu bariery hydrolipidowej nie sprzyjają także wysokie temperatury oraz nagłe zmiany temperatur (np. gdy wchodzimy do klimatyzowanych pomieszczeń), niska wilgotność, wiatr i zanieczyszczenia. Te ostatnie – gdy bariera ochronna skóry nie działa tak, jak trzeba – działają ze zdwojona siłą, przyczyniając się do powstawania niedoskonałości.
A zatem wyczekany przez nas czas urlopu i wymarzone słoneczne wakacje, do których dni odliczamy przez cały rok, owszem, przynoszą upragniony relaks i odpoczynek, ale są sporym wyzwaniem dla skóry. Czy jest coś, co możemy dla siebie zrobić u progu nowego sezonu, tak by kiedy zniknie opalenizna (ta prawdziwa albo ta zdrowsza, z butelki), wciąż cieszyć się pełną blasku, młodzieńczą i wyraźnie ożywioną skórą? Oczywiście! To właśnie teraz jest dobry moment na to, by wcielić w życie plan naprawczy. Gotowe? No to zaczynamy.
Zadbaj o właściwą dietę
Mówi się, że zdrowa skóra to ta właściwie „wypielęgnowana” od środka i jest w tym wiele prawdy! Warto zadbać o to, by w naszym menu nie zabrakło ważnych składników z punktu widzenia wzmacniania jej sił obronnych.
To będą na pewno kwasy omega, które wspierają ją w zachowaniu odpowiedniej elastyczności i nawilżenia. Znajdziemy je m.in. w orzechach, nasionach lnu i chia oraz rybach, a także w mięsie łososia i makreli.
Do tego witamina E, czyli silny antyoksydant (znajdziemy go orzechach, nasionach, szpinaku i brokułach), witamina C zapewniająca skórze sprężystość i jędrność, witamina A, która pomaga regulować procesy odnowy skóry i jest niezbędna do zachowania jej zdrowia (obecna przede wszystkim w marchwi, batatach, szpinaku i jarmużu).
Pamiętajmy też o cynku – to ważny minerał, który reguluje wydzielanie sebum. Za to białko będzie paliwem do produkcji fibroblastów, czyli komórek odpowiedzialnych za produkcję kolagenu i elastyny (by dostarczyć sobie cynku i białka, pilnujmy, by na naszych talerzach nie zabrakło owoców morza, nasion, ryb nabiału oraz roślin strączkowych i orzechów). Jednym słowem zadbajmy o to, by nasza dieta była bogata w sezonowe warzywa, zbilansowana i jak najbardziej zróżnicowana.
Niezbędne pożegnania, czyli czego skóra naprawdę nie lubi
Co absolutnie wykluczyć ze swojej diety? Jeśli nie zrobiłyśmy tego wcześniej, warto teraz pomyśleć o tym, by na dobre rozstać się z używkami. Niewiele rzeczy tak bardzo szkodzi skórze jak papierosowy dym oraz… alkohol.
Trujące związki zawarte w papierosowym dymie przyspieszają pojawianie się wolnych rodników i sprawiają, że skóra zyskuje poszarzały, ziemisty odcień, a zmarszczki i bruzdy pojawiają i utrwalają się na niej w znacznie większym stopniu niż u osoby niepalącej. Do tego palenie powoduje zwężanie naczyń krwionośnych, a to skutkuje gorszym dotlenieniem i tym, że dociera do niej mniej składników odżywczych. No i jeszcze jedna ważna rzecz: choć rzadko zdajemy sobie z tego sprawę, to właśnie papierosy przyprawiają nas o przebarwienia!
Z kolei alkohol nadmiernie rozszerza naczynia krwionośne, w efekcie czego na skórze pojawia się nieestetyczny rumień, zaczerwienienia i pęknięcia drobnych żyłek. Jako że jest diuretykiem, sprawia, że woda w szybkim tempie ucieka ze skóry. Dodatkowo może wpływać na zdolność organizmu do przyswajania niektórych składników odżywczych, w tym ważnych z punktu widzenia jej zdrowia i urody witamin i minerałów, np. witaminy A. Efekt? Nawet najlepiej dobrana pielęgnacja będzie nieskuteczna!
Skuteczna pielęgnacja – po jakie składniki warto sięgać jesienią?
A skoro jesteśmy już przy pielęgnacji, jakich składników warto szukać w kremach i serach? I czym „nakarmić” skórę od zewnątrz?
CERAMIDY to lipidy naturalnie występujące w skórze i będące kluczowym budulcem bariery hydrolipidowej skóry. Dostarczone z pozycji kremu czy serum pomogą zachować jej optymalny poziom nawilżenia, ochronią ją przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi i przywrócą formę sprzed beztroskich zabaw ze słońcem, odejmując jej kilka lat.
Chcąc zadbać o właściwe nawilżenie, nie możemy zapomnieć o KWASIE HIALURONOWYM. To także substancja, która występuje w organizmie naturalnie. Opalona skóra polubi go przede wszystkim za jego niezwykłą umiejętność wiązania wody, bo działa na nią trochę jak magnes: przyciąga ją i zatrzymuje wewnątrz, zapewniając komórkom komfort i odpowiednie nawilżenie, a do tego pomaga wypełnić przestrzenie między nimi. Stąd tak bardzo przez nas pożądany efekt „plumping”. Dostarczany regularnie pozwala zmniejszyć widoczność drobnych zmarszczek i linii mimicznych, zapewniając skórze gładkość, jędrność i elastyczność, czyli wszystko to, co składa się na jej młody, wypoczęty look. Kosmetyki z kwasem hialuronowym powinnyśmy mieć w swojej kosmetyczce nie tylko po lecie, ale przez cały rok, bo – choć nie każdy z nas o tym wie – substancja ta wzmacnia siły obronne skóry, wspierając ją w walce ze szkodliwymi czynnikami środowiskowymi, w tym także promieniowaniem UV.
Lubimy go także za wspomaganie procesu gojenia ran, co czyni go genialnym rozwiązaniem nie tylko w przypadku wywołanego słońcem rumienia, ale także zmian trądzikowych, blizn i innych problemów skórnych.
NIACYNAMID, czyli witamina B3, to prawdziwy mistrz, jeśli chodzi o wzmacnianie bariery hydrolipidowej skóry! No bo jak inaczej określić substancję, która sama działa naprawczo, a do tego pobudza ją do wzmożonej produkcji ceramidów? Dzięki swym zdolnościom ogranicza transepidermalną ucieczkę wody, dzięki czemu cera jest lepiej nawilżona i lepiej chroniona przez tym, co czyha na nią na zewnątrz.
Do tego niacynamid aktywnie reguluje produkcję sebum, co może okazać się nieocenione dla wszystkich tych, którzy borykają się z niedoskonałościami albo mają skórę tłustą, skłonną do trądziku. Niacynamid może pomóc zrównoważyć produkcję sebum, co jest szczególnie korzystne dla osób z tłustą skórą lub skórą z tendencją do trądziku.
Szerokie spektrum działania i dobra tolerancja sprawiają, że jest on nieoceniony także w pielęgnacji skóry wrażliwej, mającej trudność z tolerancją innych składników aktywnych oraz takiej, której dokucza rumień.
Co więcej, dzięki działaniu hamującemu wydzielanie melaniny niacynamid wyrównuje koloryt skóry, co jest szczególnie ważne w okresie powakacyjnym, kiedy wielu z nas zaczynają doskwierać przebarwienia. Zmniejsza też pory, zwiększając jednocześnie elastyczność skóry. Poza tym – co kluczowe w pielęgnacji przeciwstarzeniowej – stymuluje produkcję kolagenu. Dzięki temu dopieszczona nim skóra dłużej opiera się oznakom upływu czasu i lepiej radzi sobie z posłonecznymi uszkodzeniami. Prawda, że brzmi obiecująco?
A PEPTYDY? To krótkie łańcuchy aminokwasów i jednocześnie podstawowy budulec białek, takich jak kolagen, elastyna i keratyna. A zatem są fundamentalne dla zdrowia skóry, a do tego odpowiadają za jej piękny, młodzieńczy wygląd, gwarantując jej odpowiednią teksturę i sprężystość. Jednym słowem – oficjalnie dołączają w poczet magicznych składników, których warto wypatrywać na opakowaniach kosmetyków do spróbowania tej jesieni!
Do tego, podobnie jak niacynamid, sygnalizują skórze, by zwiększyła produkcję białek młodości. To ważne o tyle, że z wiekiem mamy ich w skórze coraz mniej, a to one stanowią dla niej rusztowanie, zapewniając jej młody wygląd, nie tylko po lecie, ale i przez cały rok.
Do tego niektóre z peptydów działają podobnie jak czynnik wzrostu, a to sprawia, że pomagają skórze zadziałać autonaprawczo w przypadku uszkodzeń, także tych wywołanych działaniem słońca. Co jeszcze? Pobudzają produkcję kwasu hialuronowego i działają przeciwzapalnie, dzięki czemu skutecznie wyciszają drobne stany zapalne, łagodzą podrażnienia i zmniejszają zaczerwienienia. Brzmi genialnie? I dobrze, bo właśnie takie są peptydy w kosmetykach!
Ale to nie koniec wyjątkowych substancji, które realnie odmieniają naszą skórę! Są przecież jeszcze ANTYOKSYDANTY! Skąd wokół nich tyle szumu? Zainteresowanie nimi jest całkowicie uzasadnione, bo to prawdziwe pielęgnacyjne gwiazdy. Ich główne zadanie polega na tworzeniu tarczy przeciw wolnym rodnikom, dzięki czemu skutecznie chronią skórę przed uszkodzeniami, a przecież kiedy wystawiamy się na słońce, taka ochrona potrzebna jest przez cały czas.
Jakich antyoksydantów warto szukać w kremach? Na pewno WITAMINY C: wspiera skórę w produkcji kolagenu, rozjaśnia ją i zmniejsza plamy pigmentacyjne, a do tego chroni przed szkodami spowodowanymi przez słońce, dzięki czemu wielu producentów decyduje się wzbogacić o nią recepturę kremu z filtrem.
Z kolei WITAMINA E będzie działała nawilżająco i silnie ochronnie, a także wspomagająco na gojenie ran i uszkodzeń, a pełnię swoich możliwości rozwinie w towarzystwie wcześniej wspomnianego antyoksydantu.
W skutecznej nocnej pielęgnacji w okresie jesiennym nie powinno też zabraknąć WITAMINY A, czyli osławionego retinolu. To prawdziwy król odmładzania! Kochamy go przede wszystkim za to, że przyspiesza odnowę komórek, zmniejszając przy tym widoczność zmarszczek i poprawiając teksturę skóry, a także zmniejszając dzięki temu widoczność plam pigmentacyjnych.
Do tego stymuluje produkcję kolagenu, czyli białka, które jest kluczowe dla utrzymania jędrności i elastyczności skóry, a także równoważy produkcję sebum. Działa też przeciwzapalnie, co sprawia, że jest absolutnym ulubieńcem właścicielek skór ze skłonnością do przetłuszczania oraz wszystkich tych, którzy borykają się z zaczerwienieniem lub podrażnieniami skóry.
Zanim włączymy go do pielęgnacji, powinnyśmy zbudować na niego tolerancję: zaczynamy od stosowania raz w tygodniu, a z czasem można po niego sięgać nawet co drugi dzień (niektóre kosmetyki z zawartością retinolu nadają się nawet do stosowania codziennie; warto kierować się tym, co poleca producent). Stosujemy go najczęściej na noc.
Trzeba też pamiętać o tym, że witamina A wymaga stosowania filtrów SPF każdego dnia! To nie tylko prawdziwy game changer w przeciwstarzeniowej pielęgnacji, ale także składnik, który pomaga budować dobre nawyki i uczy dyscypliny, bo przecież po filtry powinnyśmy sięgać na co dzień niezależnie od tego, jak wygląda nasza nocna rutyna pielęgnacyjna.
Innym przeciwutleniaczem, z którym warto bliżej się poznać jest KWAS FERULOWY. Dlaczego lubimy go w pielęgnacji? Powodów jest aż nadto! Przede wszystkim neutralizuje wolne rodniki. Brzmi trochę nudno? Ale to nie wszystko! Stosowany z innymi antyoksydantami, np. witaminą C i E potrafi zwiększać ich skuteczność w ochronie skóry przed promieniowaniem UV! Sam ma właściwości absorbujące promieniowanie słoneczne, dzięki czemu chroni skórę przed powstawaniem zmarszczek i plam starczych.
Stosowany regularnie przynosi wymierne rezultaty: zmęczona letnim słońcem skóra zyskuje świeżość i rześkość – staje się elastyczniejsza i jędrna, a drobne linie i zmarszczki są jakby wygumkowane. Lubimy go także za to, że pomaga pozbyć się jednej z najbardziej nielubianych wakacyjnych pamiątek, czyli przebarwień. Wspiera też naturalne procesy naprawcze skóry, a to pomaga przyspieszyć gojenie się posłonecznych uszkodzeń.
Choć kwas ferulowy jest bezpieczny dla większości typów skóry, warto przetestować nowy produkt na małym obszarze skóry, np. na przedramieniu, by upewnić się, że nie wystąpi reakcja alergiczna. I podobnie jak przy retinolu trzeba pamiętać o tym, że to substancja, którą koniecznie stosujemy w duecie z filtrem (może zwiększać wrażliwość skóry na słońce).
Zielona herbata na co dzień? Tak! I to nie tylko w formie orzeźwiającego napoju, ale także jako ekstrakt w kremie! Dlaczego? Oczywiście z powodu dobroczynnych polifenoli. Cenny jest szczególnie jeden z nich, zwany EGCG (epigallokatechina gallan), który ma wyjątkowe korzyści dla skóry: działa silnie przeciwzapalnie, a zatem wspiera skórę w powrocie do zdrowia po intensywnych spotkania ze słońcem i pomaga jej dojść do siebie, gdy zmaga się z trądzikiem.
Do tego stosowany regularnie wpływa na zmniejszenie widoczności linii i zmarszczek, a w dłużej perspektywie pozwoli uporać się z posłonecznymi przebarwieniami, pięknie ujednolicając koloryt skóry. Spodoba się też wszystkim tym, którzy cierpią z powodu nadprodukcji sebum, bo pozwala sprawnie wyregulować działanie gruczołów łojowych. Lubimy!
W odbudowie bariery hydrolipidowej skóry doskonale sprawdzą się także KWASY TŁUSZCZOWE, które w kosmetykach występują pod różną postacią. To może być np. kwas linolowy i linolenowy obecne w olejach roślinnych, takich jak olej z nasion wiesiołka czy olej z pestek malin. W składach warto wypatrywać także m.in. oliwy z oliwek i oleju kokosowego. Są cenne o tyle, że pomagają zwiększyć nawilżenie skóry i zatrzymać wodę w naskórku.
Odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu zdrowej bariery skóry, co jest niezbędne do jej ochrony i regeneracji. Mogą pomóc naprawić uszkodzenia skóry i poprawić jej elastyczność i miękkość, mają właściwości przeciwzapalne, które mogą pomóc łagodzić stany skórne, takie jak egzema czy trądzik.
Wybrane kwasy tłuszczowe, m.n.. kwas laurynowy, charakteryzują się dodatkowo właściwościami antybakteryjnymi, dlatego będą szczególnie przydatne w pielęgnacji skóry problematycznej lub borykającej się stanami zapalnymi.
W kosmetykach kwasy tłuszczowe mogą występować w różnych postaciach. Znajdziemy j.in.in. w olejach roślinnych, takich jak np. olej z oliwek, olej kokosowy czy olej z nasion wiesiołka.
Czego jeszcze warto spróbować? Beta-glukan, czyli polisacharyd pochodzący z drożdży, podobnie jak alantoina złagodzi podrażnienia, aloes wspomoże skórę w regeneracji, a bakuchiol, roślinna alternatywa dla retinolu, znakomicie odmłodzi skórę bez ryzyka podrażnień.
Bo zdrowie i piękno naszej skóry leżą w naszych rękach!