Zgłoś lokalizację TYLKO TERAZ! DARMOWA DOSTAWA OD 99 ZŁ    Facebook Instagram

do kasy suma: 0,00 zł

Zgłoś lokalizację TYLKO TERAZ! DARMOWA DOSTAWA OD 99 ZŁ    Facebook Instagram

Czy makijaż musi być kosztowny?
Czy makijaż musi być kosztowny?

Oto polecane przez nas kosmetyki, które pozwolą zbudować „budżetową”, wielofunkcyjną kosmetyczkę od A do Z. Nie będziecie chciały się z nimi rozstać!

Mówi się, że pandemia nauczyła nas lepiej dbać o siebie i faktycznie, coś w tym jest. To właśnie wtedy, w domowym zaciszu znalazłyśmy czas i przestrzeń na eksperymenty z własnym wizerunkiem, na to, by uważniej niż zwykle przyjrzeć się swojej skórze, wsłuchać się w nią i w jej potrzeby. Dla wielu z nas był to także moment zabaw z makijażem na nieco innych niż dotychczas zasadach: niektóre pozwalały sobie na więcej, podczas gdy inne prawie całkowicie z niego rezygnowały.

Odkryłyśmy też, że wcale nie potrzeba nam do upiększania aż tak wiele, jak dotychczas sądziłyśmy. To z takiego przekonania narodził się jeden z najpopularniejszych trendów, który bije dotąd rekordy popularności. Mowa oczywiście o skinimalizmie. Jest wyjątkowy z kilku względów, ale my lubimy go przede wszystkim dlatego, że na takim minimalistycznym podejściu do dbania o siebie skorzystać może nie tylko skóra, ale także stan naszego portfela i – co nie bez znaczenia – środowisko.

Dlaczego warto szukać kosmetyków wpisujących się w ten nurt? Jak dowodzą dostrzegający jego zalety dermatolodzy, pozwalają one znacznie minimalizować konsumpcję: obiecują dokładnie tyle, ile są w stanie zrobić, bo zawierają tylko takie składniki, które faktycznie wnoszą coś do pielęgnacji i realnie wpływają na zmianę kondycji skóry na lepsze.

Do tego często działają na zasadzie formuł 2 w 1, zapewniając np. właściwości myjące połączone z pielęgnacją albo codzienne działanie anti-aging wsparte dodatkiem filtrów SPF. To czyni je jeszcze skuteczniejszymi i sprawia, że dla uzyskania doskonałych pielęgnacyjnych efektów potrzeba nam de facto dwa razy mniej kosmetyków niż dotychczas.

Czy taki minimalizm ma rację bytu także w odniesieniu do makijażu? Jak najbardziej! Bo przecież wcale nie chodzi o to, by przestać się malować. Przeciwnie: warto szukać takich kosmetycznych rozwiązań, które sprawią, że poczujemy się jeszcze piękniejsze i które pozwolą nam sprawdzić się w trendach, dla których szybciej bije nam serce. Warto wychodzić poza własną strefę komfortu! Jak to zrobić z głową, ale też tak, by na kosmetyczkę nie wydać fortuny?

W praktyce będzie to oznaczać sięganie po kosmetyki „ekonomiczne”, czyli takie, które spełniają więcej niż jedną funkcję, np. sprawdzą się zarówno na co dzień, jak i jako narzędzie do wyczarowania wyjątkowego make-upu na wieczór czy inne specjalne okazje. Albo te, które pozwolą otrzymać więcej niż jeden efekt w zależności od tego, na co akurat mamy ochotę.

OLEJEK DO UST, CZYLI JAK ZATROSZCZYĆ SIĘ O DELIKATNĄ SKÓRĘ WARG I DELIKATNIE JĄ UPIĘKSZYĆ

Takim produktem na pewno będzie olejek do ust o właściwościach silnie pielęgnujących, czyli absolutna baza każdej kosmetyczki i to niezależnie od tego, czy lubimy mocniejszy, wyrazistszy makijaż, czy raczej bliżej nam do „make-up no make-up”.

Dzięki lekkiej żelowej konsystencji taki kosmetyk łatwo się rozprowadza, nadając wargom błyszczące wykończenie. Niektóre marki komponują jego formułę w taki sposób, by współgrała z pH naszej skóry, dzięki czemu na każdych wargach wygląda nieco inaczej, dyskretnie, ale zauważalnie intensyfikując ich naturalny kolor.

Polecamy: olejek do ust Lamel All In One

Ale upiększanie to nie wszystko! Bo przecież piękne usta to przede wszystkim usta odpowiednio wypielęgnowane. Takie działanie zyskają te błyszczyki, które mają w składzie wartościowe z punktu widzenia dobrostanu delikatnej skóry warg składniki, np. silnie zmiękczającą i działającą odżywczo witaminę E albo olejek żurawinowy, który pomaga zamknąć wilgoć w skórze, zapobiegając jej przesuszeniu.

Jak nosić taki kosmetyk na co dzień? Właśnie jako produkt pielęgnacyjno-makijażowy, który pozwala naturalnie uwydatnić piękno naszych warg. Warto jednak pamiętać o tym, że olejek do ust ma także swoje drugie, bardziej wieczorowe oblicze.

Nałożony na matową pomadkę dodatkowo uwypukli jej barwę, nadając makijażowi ust wyrazistości i głębi. Do tego zapobiegnie nieestetycznemu gromadzeniu się pigmentu matowej szminki czy wysuszeniu skóry warg, z obawy przed czym wiele z nas rezygnuje z tego typu kosmetyków.

Słowem, nawilżający błyszczyk zaserwowany w duecie ze szminką pozwala połączyć dwa aspekty makijażu doskonałego: oszałamiającą trwałość koloru ze zmysłowym blaskiem, który sprawia, że nie sposób się takim ustom oprzeć!

WIĘKSZE (I LEPIEJ UBRANE W KOLOR) USTA – JEDNYM GESTEM

A co, jeśli marzy się nam powiększenie ust? Te o wymarzonym kształcie i wzmocnionej jędrności wcale nie muszą być dziełem lekarza! W sukurs idzie nam kosmetyk upiększający, który zrobi to lepiej i znacznie wdzięczniej.

Ta zmiana, czyli właśnie dyskretne powiększenie, zasygnalizowana jest często już z pozycji nazwy kosmetyku (np. What The Fake z portfolio marki Essence), ale bez obaw: błyszczyk powiększający usta to superbezpieczne narzędzie! Nasze wargi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nabiorą pełniejszych kształtów, ale pozostaną naturalne.

Taki kosmetyk możemy nosić dwojako. Na co dzień będzie pielęgnacyjno-makijażowym preparatem z dodatkiem cennych dla skóry substancji, np. wiążącego wodę kwasu hialuronowego, który zapewni jej odpowiednie nawilżenie czy głęboko odżywczej witaminy E odpowiedzialnej za pożądany przez nas efekt plump, czyli zmysłowo uwypuklone wargi. Bo faktycznie, wielu producentów zamyka w formułach swoich małych dzieł prawdziwe pielęgnacyjne skarby!

Z kolei na wieczór czy na specjalną okazję, podobnie jak w przypadku nawilżającego błyszczyka, możemy użyć go jako produkt, który pogłębi kolor użytej wcześniej szminki. Efekt powiększenia ust w połączeniu z podkreślonym kolorem da oszałamiający, jedyny w swoim rodzaju efekt!

By się przekonać, że takie rozwiązanie przysłuży się każdej z nas i to niezależnie od preferencji kolorystycznych, wieku czy rodzaju makijażu, w jakim czujemy się najlepiej, wystarczy przejrzeć zdjęcia gwiazd z czerwonego dywanu: wiele z nich rezygnuje z płaskiego koloru pomadki na rzecz pogłębionego efektu 3D, który potrafi jednym gestem całkowicie odmienić ich oblicze.

Taki make-up z błyszczykiem powiększającym usta w roli głównej zda egzamin zarówno w sytuacji, gdy chcemy dyskretnie podkreślić policzki różem i rozświetlaczem, jak i wtedy, gdy zdecydujemy się postawić na wyraziste przydymione smokey eye albo oko obwiedzione geometryczną kreską.

PERFECT MATCH, CZYLI JAK IDEALNIE DOBRAĆ KOLOR NA USTA I NA POLICZKI

A co, jeśli zależy nam na efekcie wypielęgnowanych ust, ale z wyraźną nutą pąsowego koloru? W takiej sytuacji najlepszą opcją będzie pomadka zapewniająca średnie krycie, najlepiej o właściwościach lekko nabłyszczających. Co ciekawe, możemy wykonać nią prawe cały makijaż! Jak to zrobić?

Najpierw w geście pielęgnacji i jednocześnie upiększania aplikujemy ją na usta. Dzięki nabłyszczającym właściwościom subtelnie je podkreśla i nadaje dyskretny kolor. Jeśli w swojej formule zawiera np. roślinny kolagen albo dodatek kwasu hialuronowego, przyjemnie odżywi delikatną skórę warg, zapewniając jej pełną ochronę przed wysychaniem.

Ale to nie wszystko! Bo przecież taką delikatnie barwiącą pomadkę możemy nałożyć także na szczyty kości policzkowych! Jako róż do policzków zapewni skórze romantyczny rumieniec, zgrabnie dopełniając makijażu w korespondujących z pomadką barwach.

Warto pamiętać o tym, że taki gest nie tylko pozwala potraktować makijaż bardziej ekonomicznie i zaoszczędzić miejsce w kosmetyczce (a do tego jest przyjaźniejsze dla portfela), ale także daje nam 100% gwarancji spójności odcienia pomadki z tym zaaplikowanym na policzki. Choć w teorii brzmi to prosto i w oczywisty sposób, w praktyce bywa trudnością i czasem wymaga kilku prób. A więc taka lekko kryjąca, ładnie odbijająca światło pomadka, jeśli tylko uda się nam upolować ją w ulubionym przez nas kolorze, będzie zwycięstwem po tysiąckroć!

PUDER TYSIĄCA ZASTOSOWAŃ

Marilyn Monroe podobno kładła się spać odziana jedynie w kroplę ukochanych perfum. Ale wiele gwiazd wskazałoby inny kosmetyk jako ten, bez którego nie sposób się obejść i to zarówno na co dzień, jak i na specjalne okazje. Mowa oczywiście o pudrze!

Jak wybrać ten doskonały, który będzie się nosił jak druga skóra? Niezależnie od tego, czy mamy do ukrycia coś więcej, czy zależy nam na tym, by postawić przysłowiową kropkę nad i dziennego makijażu, każda z nas dałaby wiele za produkt, który potrafi trzy rzeczy: jest dla skóry delikatny jak jedwab, niewidoczny na jej powierzchni tak, by mogła swobodnie oddychać, a jednocześnie delikatnie ją matowi. No i może jeszcze jedno: koniecznie powinien być niekomedogenny!

Dlaczego warto się w taki zaopatrzyć, nawet jeśli dotychczas nie zależało nam szczególnie na zmatowieniu skóry? Przede wszystkim dlatego, że to makijażowy święty Graal o wielu zastosowaniach wykraczających daleko poza aksamitny, przyjemny dla oka mat.

Okazuje się, że jakościowy matujący puder to także dobry patent na to, by przedłużyć trwałość całego makijażu lub wzmocnić jego kryjące właściwości. By osiągnąć taki efekt, wystarczy aplikować kosmetyk nie klasycznie, czyli na sucho, ale zwilżoną uprzednio okrągłą gąbeczką. Jak go stosować? Na podkład – albo jeśli go nie używamy – bezpośrednio na skórę „zaopiekowaną” wcześniej dobrą pielęgnacją. Dobrze sprawdzi się też zaaplikowany pod oczy w formie delikatnej mgiełki koloru, która sprytnie ukryje cienie i zasinienia.

Polecamy: puder do twarzy Paese Puff Cloud

To jeden z tych kosmetyków, który warto mieć w dwóch egzemplarzach (i którego cena w naszej drogerii zdecydowanie temu sprzyja!): jaśniejszy posłuży nam w czasie chłodniejszych dni, kiedy nie wystawiamy skóry do słońca i ma ona bledszy odcień. A ten o ton ciemniejszy? Będzie idealny nie tylko jako dopełnienie makijażu latem! Możemy z powodzeniem używać go także do konturowania, do którego przystąpimy po wcześniejszym zmatowieniu cery jaśniejszym jego odcieniem.

Makijażyści mają dla pudru w kamieniu jeszcze jedno, a raczej dwa ulubione zastosowania. Okazuje się, że jeśli używając pędzla, omieciemy nim wargi, zwiększymy przyczepność pigmentów zawartych w pomadce, przedłużając tym samym jej trwałość! Podobnie będzie z okolicą rzęs. Zaaplikowany w minimalnej ilości u ich nasady (wcześniej jego nadmiar trzeba zdmuchnąć z pędzelka) sprawi, że wytuszowane nawet najzwyklejszym tuszem nabiorą znacznie większej gęstości.

A jeśli jesteśmy fankami pudrów w kamieniu, które oferują coś więcej, niż tylko przyjemny oku efekt satynowego wygładzenia i które chętnie stosujemy na więcej niż jedną modłę, nie można nie wspomnieć o innym skarbie z oferty naszej drogerii, czyli pudrze mineralnym!

Taki lekki, nie zatykający porów kosmetyk swoje wyjątkowe właściwości zawdzięcza fantastycznemu składowi. Wysokiej jakości minerały, m.in. tlenek cynku, mika, krzemionka, kaolin i magnez nie tylko zapewniają skórze świetliste wykończenie, ale też działają na nią pielęgnacyjnie, tworząc na skórze coś w rodzaju ochronnego filtra, który zabezpiecza ją przed niekorzystnym działaniem czynników środowiskowych.

A jeśli lubimy minerały (kto raz doświadczył ich dobroczynnego działania, nie będzie umiał się bez nich obejść!), spodoba się nam także podkład z ich dodatkiem, który potrafi kolorem dopasować się do naszej skóry. Warto wypatrywać na opakowaniu oznaczania SPF, bo niektóre produkty dodatkowo wyposażone są w kompleks filtrów przeciwsłonecznych i tych chroniących skórę przed promieniowaniem niebieskim, emitowanym przed ekrany i smartfony.

Czy jest coś jeszcze, czego można oczekiwać od filtra idealnego? Twórcy tych najlepszych z najlepszych serwują nam produkt, który nie tylko ochroni skórę, ukryje niedoskonałości i nada skórze naturalnej świetlistości, ale do tego wszystkiego prawdziwie ją… uszczęśliwi! To właśnie tak działa antyoksydacyjny ekstrakt z korzenia arktycznego, który aktywnie wspiera produkcję beta-endorfin i który znajdziemy w jednym z podkładów.

NA WAGĘ ZŁOTA, CZYLI SKARBY W KOSMETYCZCE, BEZ KTÓRYCH NIE MA IDEALNEGO MAKIJAŻU (ANI PIELĘGNACJI)

A będąc przy narzędziach do aplikacji makijażu, nie sposób nie wspomnieć o kultowej gąbeczce w kształcie jajka, która zawojowała świat beauty i od momentu pojawienia się na rynku jest absolutnym numerem jeden zarówno w kosmetyczkach profesjonalistów, jak i laików.

Skąd wokół niej cały ten szum? Jest całkowicie uzasadniony! Dzięki wyjątkowo miękkiej strukturze i specjalnie zaprojektowanej powierzchni będzie ona niezastąpiona w aplikacji kosmetyków o płynnej konsystencji.

Jej użycie jest niezwykle intuicyjne: gąbeczkę wystarczy zwilżyć wodą i ruchem stemplującym wtłoczyć wybrany kosmetyk w skórę twarzy. Ale wbrew temu, co myślimy, ma znacznie więcej niż tylko jedno zastosowanie!

Polecamy: gąbeczka do makijażu Killys

Przede wszystkim, dla lepszych pielęgnacyjnych efektów – bo o skórę możemy dbać także w trakcie wykonywania makijażu – zamiast wody warto użyć nawilżającej esencji, hydrolatu lub nawilżającej mgiełki. Efekt makijażowy będzie ten sam, ale skóra pod makijażem będzie „czuła się” znacznie lepiej. Jeśli to się sprawdzi, warto pomyśleć o gąbeczce jako o narzędziu do aplikacji preparatów pielęgnacyjnych, np. serum czy olejku do twarzy.

Ale… to ciągle nie wszystko! Ten niepozorny gadżet posłuży nam także do reaplikacji kosmetyku z filtrem i to nawet wtedy, gdy mamy na twarzy podkład! Delikatne stemplowanie pozwala nałożyć dokładnie tyle specyfiku z SPF, ile trzeba, dbając przy tym o to, by makijaż pod spodem pozostał tak nieskazitelny, jak w momencie, gdy go nakładałyśmy. Genialne, prawda?

IDEALNY KONTUR I PERFEKCYJNE WYPEŁNIENIE, CZYLI NAJPIĘKNIEJSZE USTA NA ŚWIECIE

Wielu makijażystów, nawet jeśli różni ich wizja piękna, w jednej sprawie byłoby skłonnych przyznać sobie rację: jeśli zależy nam na olśniewającym kolorze ust, to wcale nie szminka (a przynajmniej nie jako jedyny „nośnik koloru”), ale konturówka będzie absolutnym must-have naszej kosmetyczki!

Przede wszystkim ma swoje oczywiste zastosowanie, czyli „dopilnowanie” idealnego konturu, jeśli chcemy pokryć usta kolorem. To szczególnie ważne wtedy, gdy mamy słabość do kremowych, „miękkich” szminek, które z czasem mogą migrować poza obrys warg.

Dobrze dopasowana do koloru pomadki i o odpowiednim dla nas stopniu twardości pomoże odpowiednio ją zdyscyplinować i utrzymać kolor dokładnie tam, gdzie chcemy. Będzie bezcenna, jeśli zauważamy u siebie uwidaczniające się pionowe zmarszczki wokół ust: zaaplikowana razem z pomadką zapobiegnie uciekaniu koloru poza ich obrys.

Dlaczego to właśnie niepozorna kredka do ust jest tajną bronią makijażystów? Okazuje się, że jest dużo bardziej wszechstronnym narzędziem, niż mogłybyśmy sądzić, a jej rola wykracza daleko poza skromne bycie tłem. Jeśli zaaplikujemy konturówkę na całej powierzchni warg, sprawimy, że szminka zyska lepszą przyczepność, a jeśli na usta pomalowane konturówką nałożymy bezbarwny błyszczyk, uzyskamy efekt trwałego koloru i olśniewającego blasku, który trwa, i trwa, i trwa – i z którym nie będziemy chciały się rozstać!

Z kolei, jeśli zależy nam na bardzo dyskretnym, niemal niewidocznym zaakcentowaniu kształtu ust, konturówką możemy dotknąć tylko ich fragmentu w okolicy łuku kupidyna i pośrodku dolnej wargi. Warto wtedy sięgnąć po tę w odcieniu zbliżonym lub o pół tonu ciemniejszym od barwy naszych ust, a nad łukiem kupidyna opuszkiem palca zaaplikować dodatkowo odrobinę rozświetlacza. Efekt WOW gwarantowany!

FOKUS NA OKO, CZYLI JEDYNA PALETA, JAKIEJ NAPRAWDĘ POTRZEBUJECIE!

Mocny kolor na oku zawsze jest dobrym pomysłem! To dlatego każda miłośniczka letnich trendów powinna zaopatrzyć się w paletę cieni skomponowaną w taki sposób, tak by za jej pomocą móc wykonać bardzo różne od siebie makijaże: ten bardziej stonowany, codzienny oraz jego szaloną, „wyjściową” wersję, gdy akurat poniesie ją fantazja.

W naszej ofercie znajdziemy cały arsenał tego typu kosmetyków w każdej możliwej gamie: od klasycznych „nudziaków”, przez monozestawy w odcieniach głębokich fioletów czy szlachetnych szarości, aż po neonowe kompozycje, którym nie oprze się żadna z nas!

Zestawem, który pogodzi dwie (pozorne) sprzeczności, czyli zamiłowanie do klasyki ze skłonnością do kontrolowanego szaleństwa, z pewnością będzie paleta czternastu matowo-połyskujących cieni o neutralnej kolorystyce i wysokim stopniu pigmentacji.

Kiedy jesteśmy w nastroju na beże, możemy sięgnąć np. po kolor Dainty czy Velvet, a kiedy mamy ochotę na coś mocniejszego, do swojej dyspozycji mamy nie tylko silnie skoncentrowane odcienie morskie, lodowy Frosty czy mocno brokatowy Charm, ale także dające jedyny w swoim rodzaju efekt trójwymiarowości „pasiaste” Spectacle i Dazzling.

Każdy z nich łączy w ramach jednego cienia aż dwa kolory, co sprawia, że wchodząc w posiadanie jednej takiej palety, zyskujemy nieskończenie wiele możliwości twórczego działania z kolorem na oku. To coś dla tych kobiet, które ponad wszystko cenią w makijażu wysoką jakość i praktyczne rozwiązania, ale czasem lubią dać się ponieść wyobraźni. Z tą paletą będą przygotowane na każdą sytuację!

BLASKI I CIENIE, CZYLI PERFEKCYJNA GRA ŚWIATŁEM

A jeśli lubimy błysk nie tylko na powiece, ale także na policzkach? I jeśli niczym artystki najlepiej realizujemy swoje makijażowe wizje, operując na twarzy światłem i cieniem? Warto pomyśleć o kosmetyku, który pozwoli jednym gestem wyczarować kilka rzeczy naraz.

To powinno być coś, co sprytnie połączy aksamitny róż, matowy bronzer i rozświetlacz o kremowej konsystencji, które razem zadziałają niczym… zabieg w spa! Jak to możliwe?

Bo znowu chodzi o coś więcej niż tylko kolor! By skóra zyskała świetlistości i młodzieńczego zaróżowienia jak po tygodniowym urlopie, potrzebne będą substancje, które dodatkowo ją dopieszczą, np. olej arganowy albo słonecznikowy. Takie pielęgnacyjno-makijażowe trio będzie więc inwestycją nie tylko w doskonały make-up, ale przede wszystkim lepszą kondycję skóry, która pięknie się za taki gest odwdzięczy!

Co ważne, takiego wielofunkcyjnego kosmetyku, dzięki jego intensywnej pigmentacji i drobno zmielonym perłowym cząsteczkom, możemy używać w różnych konfiguracjach. W zależności od tego, na jakim efekcie nam zależy, możemy wykorzystać całą paletę do stworzenia jednego, romantycznego lub bardziej intensywnego make-upu, lub też użyć tylko wybranych jej elementów. Dokładnie tak, jak nam w duszy gra!

MOJE BRWI, CZYLI BRWI IDEALNE

Brzmi jak marzenie, prawda? Szkoda, że rzadko kiedy bywają takie z natury! Na szczęście łatwo możemy sobie pomóc. Wystarczy odpowiednio dobrana kredka, która pomoże uzupełnić brakujące włoski w taki sposób, by brwi stanowiły dla oka najpiękniejszą oprawę.

Ta doskonała powinna być wyposażona nie tylko w precyzyjną końcówkę z kolorem, ale także w szczoteczkę, która pozwoli jednym gestem przeczesać i ujarzmić brwi, nadając im określony – łagodniejszy lub bardziej zadziorny – look. Przyda się także wtedy, gdy do stylizacji brwi używamy pasty czy farbki.

Polecamy: kredka do brwi Essence Micro Precise

A czy tusz do rzęs też może być ekonomicznym kosmetykiem o więcej niż jednym zastosowaniu? Jeśli potrafi zapewnić niepowtarzalny efekt sztucznych rzęs, to czemu nie?

Warto szukać tego jedynego o silikonowych mikrowłoskach i zgrabnej, ultraprecyzyjnej szczoteczce. Chodzi o to, by dokładnie przeczesała rzęsy, maksymalnie je przy tym wydłużając i pogrubiając. No i żeby dotarła nawet do tych najkrótszych włosów, pokrywając je równomiernie od nasady, aż po same końce. Dlaczego to takie ważne? Taka maskara umożliwi wykonanie niemal scenicznego makijażu!

To jeden z tych kosmetyków, który pozwala błyskawicznie, jednym gestem wykonać makijaż tak radykalny, że dla oszałamiającego wrażenia nie trzeba robić dosłownie nic więcej! To zresztą nie tylko jeden z największych sprzedażowych hitów naszej drogerii, ale także absolutny must-have w każdej damskiej kosmetyczce.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium