Jak z nauczycielki w szkole podstawowej stać się przedsiębiorczynią, zajmującą się transportem wielkogabarytowym? Jak porzucić wyuczony zawód i zmienić swoje życie o 180 stopni? Trzeba mieć marzenia i uwierzyć w siebie. Poznajcie historię Iwony Blecharczyk, pierwszej polskiej „Trucking Girl”, która pomaga kobietom na całym świecie uwierzyć, że mogą być kim chcą.
Iwona Blecharczyk urodziła się w podkarpackiej wsi Kosztowa. Startowała z sukcesami w konkursie Miss Polonia, chciała być dentystką, myślała o karierze weterynarza, aż w końcu została nauczycielką angielskiego. Jednak szybko zrozumiała, że choć satysfakcjonująca, to taka praca daleka jest od jej zawodowych marzeń. A te Iwona wiązała… z jazdą samochodem. I to wcale nie najmniejszym.
„Jeszcze na studiach razem z moim chłopakiem prowadziłam dwuosobową firmę transportową – jeździliśmy busem do Anglii. Zawsze fascynowały mnie duże pojazdy, zwłaszcza amerykańskie ciężarówki. Uważam, że są piękne" – wspomina początki swojej zawodowej drogi Iwona.
Gdy po roku odchodziła ze szkoły, wiedziała, że chce jeździć TIR-ami. Zainwestowała 10 tys. zł i w ciągu 12 miesięcy zrobiła wszystkie wymagane kursy, by móc zasiąść za kierownicą ciężarówki.
Zawodowe początki nie były łatwe – nieufność pracodawców branży transportowej, brak wiary ze strony rodziny i kąśliwe komentarze sąsiadów - „chcesz być tirówką?”. Ale gdy Iwona obierze jakiś cel, nic nie jest w stanie jej zatrzymać. Po wysłaniu dziesiątek CV trafiła na pracodawcę, który pozwolił jej spełniać marzenia.
KOBIETA ZA KIEROWNICĄ
Kobiecość w trasie? Początkowo próbowała ją ukryć pod czarnymi koszulkami, dresami i drapieżną fryzurą. Szybko jednak zrozumiała, że nie chce rezygnować ze swojego stylu i doceniania swojej kobiecości. Po 10 latach bycia zawodowym kierowcą Iwona – zawodowy kierowca ciężarówki – nie tylko zyskała uznanie w branży transportowej. Za kierownicą największych samochodów (ciężarówka, którą prowadzi ma ponad 70 m długości i waży 63 tony), przewożąc ładunki wielkogabarytowe, np. śmigła samolotów czy długie elementy wiatraków na farmy wiatrowe – przetarła też szlaki innym kierowczyniom ciężarówek.
W 2011 roku kobieta za kółkiem dużego samochodu była w Polsce rzadkością. Dziś, jak przyznaje Iwona Blecharczyk, kierowczyń takich, jak ona jest wiele, choć jak sama wspomina, na początku jeździła w męskim ubraniu i nie malowała się, żeby nie zwracać na siebie uwagi innych kierowców.
ZDROWE PODEJŚCIE DO PRACY
Zawodowy kierowca tira musi mieć nie tylko wysokie umiejętności i znać techniki prowadzenia pojazdu, ale też być opanowany i skoncentrowany. Musi świetnie znać sprzęt, którym jeździ i być w doskonałej kondycji psychofizycznej, bo jeździ się nocami i niewiele śpi. A Iwona za kółkiem zjeździła niemal całą Europę. Jeździła też po Kanadzie i USA.
Jednak długie trasy i kabina ciężarówki nie są idealnymi warunkami do prowadzenia zdrowego stylu życia. Iwona bardzo szybko odkryła, że zdrowa dieta i możliwość ruchu w przerwach są kluczowe dla dobrego samopoczucia oraz zachowania zdrowia i sprawności fizycznej. Dlatego jedzenie zabiera ze sobą z domu, warzywa są z własne-go ogródka, a o kondycję dba, ćwicząc 3-4 razy w tygodniu. Wozi ze sobą nawet hantle, rolki i gumy do ćwiczeń, a żeby zainspirować innych, zaangażowała się w organizację siłowni plenerowych na parkingach, na których kierowcy mogą w przerwach w trasie bezpłatnie ćwiczyć.
SAMA W TRASIE
Iwona wiele tygodni spędza w podróży, dale-ko od domu i najbliższych. Remedium na samotność okazały się media społecznościowe. Założyła kanał na YouTube, gdzie publikuje filmy z trasy, relacjonuje zawodowe podróże i pokazuje codzienne życie kierowcy.
”Pomysł na media społecznościowe był efektem ogromnej potrzeby dzielenia się z innymi szczegółami mojej pracy. Byłam i jestem nią zafascynowana, a nie chciałam obarczać wrażeniami jedynie moich rodziców" – śmieje się Iwona, wspominając początki jej obecności w social media.
W tej chwili internetową działalność Iwony śledzi już ponad 400 tysięcy internautów na YouTube i kolejne 200 tysięcy na Instagramie. Dzięki swojej popularności została ambasadorką firm z branży motoryzacyjnej i transportowej – koncernu paliwowego, producenta ciężarówek czy odzieży specjalistycznej.
NAGRODA ZA SPEŁNIANIE MARZEŃ
Determinację i siłę woli Iwony Blecharczyk, konsekwencję w realizacji celu i walkę o swoje marzenia doceniła firma Mattel, przyznając jej w 2019 roku Barbie Shero - wyróżnienie dla osobowości, która przełamując utarte schematy jest inspiracją dla dziewczynek i kobiet na całym świecie. Przed Iwoną w Polsce otrzymała je jedynie dziennikarka i podróżniczka - Martyna Wojciechowska.
Ale Iwona nie zatrzymuje się. W ubiegłym roku odeszła od swojego wieloletniego pracodawcy i założyła firmę transportową, spełniając tym samym swoje największe marzenie – o własnej ciężarówce. Nowa działalność to nie tylko realizacja kolejnego celu, ale dowód na biznesowy zmysł Iwony i myślenie o przyszłości, również tej pozazawodowej.
Jesienią 2020 roku do księgarń trafiła książka „Trucking Girl. 70-metrową ciężarówką przez świat”, w której 35-latka opowiada o swojej pasji, umiłowaniu wolności, byciu w trasie i przewożeniu najtrudniejszych, wielkogabarytowych ładunków. Na razie deklaruje, że nie jest w stałym związku, ale liczy, że zmiany zawodowe wpłyną na wprowadzenie odrobiny stabilizacji do życia prywatnego. Jej dotychczasowy tryb życia nie sprzyjał założeniu rodziny. Teraz, gdy rozwija firmę i myśli o znalezieniu zastępstwa za kierownicą (chętnie kobiecego), jest szansa na zmiany. Dotychczas z długich podróży wracała do rodzinnego domu, gdzie czekali stęsknieni rodzice oraz wspierająca, również zawodowo, siostra Agnieszka.
„Co zyskałam, walcząc o swoje marzenia? Przekonałam się, że jestem odważna, że daję radę zrobić dużo rzeczy, o które bym siebie nawet nie podejrzewała. Mam większą pewność siebie. Przede wszystkim jednak czuję się spełniona. Od samego początku wiedziałam, że to jest to! Musiałam tylko się tego nauczyć i pokonać problemy codzienności" – podsumowuje z dumą Iwona.
ROZMOWA
Iwona wiele tygodni spędza poza domem. Jej salonem, sypialnią i jadalnią jest niewielka kabina ciężarówki. Łazienka? Jedynie na parkingach przy autostradzie. Jak w takich warunkach dba o swoje piękne, kręcone włosy i co najlepiej sprawdza się w codziennej pielęgnacji, gdy za toaletkę służy deska rozdzielcza? Zapytaliśmy ją o jej ulubione kosmetyki.
JAK DBASZ O SIEBIE W TRASIE?
Pielęgnacja jest oczywiście bardzo utrudniona ze względu na ograniczony dostęp do pryszniców. Szybko jednak nauczyłam się radzić sobie w tych warunkach. Na co dzień staram się przede wszystkim dbać o to, na co mam wpływ, czyli m.in. o dietę. Jem zdrowo i piję dużo wody. Kiedy wracam do domu regularnie też odwiedzam moją zaufaną kosmetyczkę.
JAKIE KOSMETYKI STOSUJESZ?
Mam kilka sprawdzonych kosmetyków, polecanych przez kosmetyczkę. Do pielęgnacji twarzy używam preparatów marki medi+derma. Ponieważ w kabinie powietrze jest bardzo suche, potrzebuję silnie nawilżających kremów. Bardzo sprawdzają się u mnie te z witaminą C. Z tej samej serii stosuję również kremy pod oczy.
CZY MASZ JAKIEŚ PREPARATY LUB KOSMETYKI, KTÓRE ZNACZNIE UŁATWIŁY CI DBANIE O CERĘ CZY WŁOSY W TRAKCIE DŁUGIEJ NIEOBECNOŚCI W DOMU?
By wesprzeć moją skórę i włosy od środka, stosuję kompleks witamin DuoLife. Gdy mam więcej czasu, robię wieloetapową pielęgnację włosów - delikatny szampon + odżywka z proteinami + humektant + emolient. Co jakiś czas stosuję też szampon Head&Shoulders, on sprawdza się zawsze. Odkryłam na nowo kosmetyki marki Avon - używam ich żelu do kąpieli oraz balsamu do ciała.
CO ZAWSZE ZNAJDUJE SIĘ W TWOJEJ KOSMETYCZCE?
Powróciłam ostatnio do marki Avon – używam ich tuszu do rzęs. Jeśli chodzi o podkład, to stawiam na Estée Lauder - Double Wear. Od lat w pielęgnacji ust stosuję Vaseline - najtańszy i najbardziej skuteczny produkt w walce z suchymi i pękającymi ustami. Zapachy lubię zmieniać, ostatnio spodobał mi się Lady Million od Paco Rabanne.
