Zgłoś lokalizację TYLKO TERAZ! DARMOWA DOSTAWA OD 99 ZŁ    Facebook Instagram

do kasy suma: 0,00 zł

Zgłoś lokalizację TYLKO TERAZ! DARMOWA DOSTAWA OD 99 ZŁ    Facebook Instagram

Złocista opalenizna na dłużej? To możliwe!
Złocista opalenizna na dłużej? To możliwe!

Podczas urlopu, stęsknieni za odpoczynkiem i słoneczną beztroską, kosztujemy ze smakiem każdy dzień. Napawamy się ciepłem wypełniającym każdą komórkę ciała i pięknem przyrody wokół nas. Ciało z przyjemnością przyjmuje tę beztroskę. Czujemy, jak stresy stopniowo odpuszczają, fala błogiej rozkoszy stopniowo zalewa ciało i umysł, a skóra pod wpływem upragnionych kąpieli słonecznych – oczywiście pod opieką filtrów – stopniowo zmienia kolor na upragniony brąz.

Czy coś z tych wakacyjnych skarbów możemy zachować na dłużej? O to, by urlopowy, niezmącony troskami nastrój pozostał z nami także i po wakacjach, trzeba będzie się trochę postarać. A może udałoby się zatrzymać też wakacyjny brąz?

 

Dopilnuj regularnego złuszczania

 

Krem z filtrem, dobry krem nawilżający i łagodny peeling to trio, bez którego nie powinnyśmy się ruszać nawet na krótki odpoczynek. Dlaczego złuszczanie skóry jest takie ważne? Peeling działający na zasadzie delikatnego ścierania pozwala pozbyć się martwych komórek naskórka, co wspomaga proces jego odnowy i zapobiega gromadzeniu się tkanek u ujścia porów. Dzięki temu skóra staje się gładsza, bardziej miękka w dotyku i znacznie promienniejsza. Do tego poprawia się ukrwienie skóry, co z kolei zwiększa jej elastyczność i pomaga w walce z cellulitem, a do tego ułatwia wchłanianie aplikowanych na nią kosmetyków, zwiększając tym samym ich skuteczność.

To szczególnie ważne, kiedy się opalamy – opalenizna będzie dużo bardziej jednolita, jeśli przed zaczerpnięciem kąpieli słonecznej potraktujemy skórę delikatnym peelingiem. Taka sama zasada obowiązuje, jeśli zamiast opalania wybieramy opaleniznę z butelki, czyli sięgamy po samoopalacz czy krem brązujący. Dzięki peelingowi uzyskamy dużo bardziej jednolity kolor i zabezpieczymy się przed powstaniem nieestetycznych smug.

 

Unikaj gorących kąpieli

 

Choć wygrzewanie się w wannie to raczej domena zimowych wieczorów, zdarza się, że jeszcze wczesną jesienią najdzie nas ochota na gorącą kąpiel. Przemyślmy to na chłodno! Ciepła woda może wypłukiwać naturalnie występujące w skórze lipidy, a to będzie powodować jej suchość, co z kolei jest największym wrogiem opalenizny.

By przedłużyć jej żywotność, powinnyśmy się upewnić, że wybieramy odpowiednią temperaturę wody i dbamy o skórę już w trakcie mycia. Jeżeli chcemy opaleniznę podkreślić olejkiem, zadbajmy o to, by aplikować go na wilgotną, a nie suchą skórę – w przeciwnym razie, zamiast zamykać wilgoć w środku, będzie działał na skórę wysuszająco.

 

Woda, woda i jeszcze raz woda, czyli pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu

 

Warto pamiętać, że właściwa pielęgnacja zaczyna się od środka! To dlatego powinnyśmy zadbać o odpowiednie nawodnienie i wypijać ok. 2 litrów wody dziennie. Pamiętajmy, że kawa, herbata czy soki nie liczą się do tego rachunku, a wodę powinnyśmy mieć pod ręką nie tylko wtedy, gdy temperatura na zewnątrz sięga zenitu, ale przez cały czas. Dlaczego to takie ważne?

Nasz organizm w dużej mierze składa się z wody, a jej odpowiedni poziom, który zawdzięczamy dostarczaniu jej sobie od wewnątrz, będzie gwarantem tego, że ważne dla skóry procesy biochemiczne, takie jak metabolizm komórkowy czy kluczowe także podczas opalania złożone procesy naprawcze będą przebiegać prawidłowo.

Do tego właściwe nawodnienie jest warunkiem koniecznym dla zachowania sprawnie działającej bariery ochronnej skóry. Zadbanie o nią pozwoli nam nie tylko pięknie wyglądać przez cały czas, ale przede wszystkim dobrze się czuć i pozostać w pełni sił i młodzieńczego wigoru. Pamiętajmy jednak, że to jeden z tych nawyków, który wymaga praktyki, zanim na dobre wejdzie nam w krew. Do wyćwiczenia od zaraz!

 

Zadbaj o odpowiednią dietę, czyli jak o siebie zadbać od wewnątrz

 

Jak komponować posiłki, by sprzyjały pięknej skórze, która dłużej będzie zachwycać nas same i otoczenie złocistym brązem? Nie wystarczy urozmaicić menu o warzywa i owoce bogate w wodę, takie jak ogórek, arbuz, truskawki czy seler naciowy. Do codziennego jadłospisu dodajmy także coś z zawartością witaminy A, która wygładzi drobne zmarszczki i ochroni skórę przed fotouszkodzeniami, witaminę C nie na darmo nazywaną witaminą młodości oraz kwasy omega-3, które zatrzymują wodę w komórkach.

Do tego beta-karoten, czyli przedstawiciela karotenoidów – żółtych, czerwonych i pomarańczowych barwników roślinnych i naturalne paliwo bogate w ciepły pigment imitujący opaleniznę. Ma zdolność kumulowania się w naskórku i aktywnego wspomagania procesu opalania, nadając skórze promienny i apetyczny wygląd i koloryt, o jakim marzy każda z nas. Co ważne, działa też silnie ochronnie, zapewniając skórze „parasol” antyoksydacyjny, który pozwala uniknąć przykrych skutków działania wolnych rodników. By go sobie dostarczyć z pokarmem, powinnyśmy dopilnować, aby na talerzu nie zabrakło marchwi, czerwonej papryki, szpinaku, pomidorów oraz dyni i moreli. Takie dopieszczenie od środka będzie gwarancją lepszego metabolizmu komórkowego i w konsekwencji piękniejszego wyglądu opalonej skóry.

 

Polub się z brokatem!

 

Nic lepiej, bardziej efektownie nie ubiera opalonej skóry niż mieniące się w świetle drobinki! To może być mocno zmielony pigment dający efekt błyszczącej tafli lub olejek, w którym zawieszone są drobinki brokatu, zmysłowo mieniące się przy każdym ruchu. Co więcej, niektóre kremy z filtrem wyposażone są w takie właśnie rozwiązania, dzięki czemu oszałamiającym efektem glow możemy cieszyć się już w trakcie opalania. Po takiej w pełni bezpiecznej kąpieli słonecznej i zmyciu błyszczącego filtra możemy sięgnąć po kosmetyki nadające skórze satynowe wykończenie.

 

Sztuczna opalenizna jest OK!

 

By opalenizna znikała z klasą, czyli równomiernie i stopniowo, a do tego niemal niezauważalnie, trzeba odpowiednio zadbać o skórę, sumiennie stosując się do wspomnianych wyżej punktów. Ale jest coś jeszcze, co możemy zrobić, by zapewnić jej zmysłowy brąz. Dobrym sposobem zarówno na przywitanie, jak i pożegnanie ze słońcem, jest wypróbowanie kosmetyków brązujących. To może być coś lżejszego w postaci kosmetyku brązującego lub produkt dający bardziej zdecydowany, pozwalający się stopniować efekt opalenizny. Nie zapomnijmy uzupełnić kosmetyczki o produkty makijażowe dające efekt skóry muśniętej słońcem! Odpowiednio duży pędzel pozwoli aplikować je nie tylko na zarumienione od słońca policzki, ale także dekolt, okolice obojczyków i ramiona. Efekt wow gwarantowany!

 

Stosuj makijażowe triki

 

Co sprawia, że inni dostrzegają opaleniznę i zachwycają się zdrową, muśniętą słońcem skórą? Na pierwszym planie zawsze jest twarz i widoczny na niej romantyczny rumieniec. Oko zauważa także nieco przybrązowiony nos i przyciemnioną linię włosów, a także bardziej niż kiedykolwiek widoczne piegi.

A przecież to wszystko możemy wyczarować nawet wtedy, jeśli tego lata ani na chwilę nie wystawiałyśmy się na słońce! Warto zacząć od podkładu, który latem stosujemy w nieco ciemniejszym odcieniu, niż przez cały rok. Następnie bronzer – w zależności o tego, na jakim efekcie nam zależy, możemy sięgnąć po matowy lub nadający skórze lekko świetliste wykończenie. Cały myk polega na tym, by nałożyć go na skórę w tych miejscach, które najszybciej się opalają, czyli na szczycie kości policzkowych, u nasady nosa i wzdłuż linii żuchwy. Nie zapominajmy też o optycznych sztuczkach, które uzyskamy, odpowiednio dobierając garderobę! Letnią opaleniznę doskonale podkreśli nie tylko biała koszula albo lniana sukienka w odcieniu off-white, ale także delikatne pastele czy – jeśli nie brak nam odwagi – neony, np. soczysta fuksja czy wyrazista, żywa zieleń.

 

Przygotuj skórę do słońca

 

Ważna rada na do wykorzystania w kolejnym sezonie: aby opalenizna była trwała, a skóra dumnie nosiła ją jeszcze długo po powrocie z wakacji, trzeba o nią zadbać jeszcze zanim pięknie ozdobi skórę. Z roku na rok coraz więcej mówi się o szkodliwości opalania – leżenie „plackiem” na plaży jest już całkowicie passé, ale przecież – obowiązkowo zabezpieczona filtrami – skóra „łapie” słońce także podczas morskich kąpieli, górskich spacerów czy przechadzek po kwietnych łąkach albo podczas zwiedzania zabytków. Grunt to dobrze ją do tego spotkania przygotować.

Warto pamiętać o tym, że filtry o najwyższej możliwej ochronie SPF, czyli z oznaczeniem 50, chronią przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym, ale wcale nie blokują pojawienia się opalenizny! Dlaczego to ważne, by po nie sięgać? Największy wróg młodej, jędrnej, pięknej skóry to UVA – dłuższe pasmo promieni UV, które dociera do głębszych partii skóry i sieje w nich prawdziwe spustoszenie, degradując białka młodości, czyli kolagen i elastynę, a także uszkadzając DNA komórek. Wcale nie mniej bezpieczne są promienie UVB, które powodują upragnione przez nas brązowienie skóry. To gest obronny – w ten sposób organizm uruchamia mechanizm, który chroni ją przed uszkodzeniem głębszych struktur, a w dłuższej perspektywie (i w dużym uproszczeniu) – przed pojawieniem się zmarszczek.

Podsumowując: pod wpływem działania słońca opalenizna pojawi się na naszej skórze i tak, ale stosując filtry, pozwalamy „budować się” jej stopniowo, w bardziej zrównoważony sposób, dzięki czemu będzie ona dla nas nie tylko dużo bezpieczniejsza, ale także o niebo trwalsza!

To dlatego warto zadbać o to, by każdorazowo, kiedy mamy styczność ze słońcem, być wyposażonym w kosmetyk z filtrem i dla zapewnienia sobie maksymalnego bezpieczeństwa reaplikować go co około dwie godziny (zadbajmy o to szczególnie w okolicach twarzy i szyi oraz na odsłoniętych partiach ciała). Jeśli tego nie dopilnujemy, grozi nam nie tylko poparzenie słoneczne, ale także łuszczenie się skóry. A jeśli do niego dojdzie, możemy zapomnieć o trwałej, zdobiącej skórę jeszcze długo po zakończeniu lata złocistobrązowej opaleniźnie.

 

Zadbaj o regularne odpowiednie nawilżenie jeszcze przed urlopem

 

Dbać o skórę możemy, a nawet powinnyśmy, z poziomu codziennej domowej pielęgnacji. I to nie tylko latem, kiedy chcemy eksponować ciało, ale przez cały rok. Zanim wybierzemy się na wakacje i to niezależnie od tego, czy planujemy odwiedzić dalsze egzotyczne destynacje, czy czeka nas odpoczynek nad Bałtykiem albo jednym z mazurskich jezior, powinnyśmy dopilnować odpowiedniego nawilżania oraz regularnego złuszczania.

By wysycić skórę składnikami nawilżającymi i odżywczymi, warto spróbować mocno nawilżających formuł, bogatych w takie składniki jak kwas hialuronowy, trehaloza, czy sok z aloesu. O nawilżanie możemy zadbać już w trakcie kąpieli czy nawet pod prysznicem. Zamiast zwykłego mydła wybierzmy żele, mleczka do kąpieli, masła do ciała albo olejki o formule skomponowanej w taki sposób, by nawet najbardziej suchą czule dopieścić przemyślaną kompozycją składników odżywczych. Na etykietach szukajmy .in.. protein miodu i mleka, ceramidów oraz antyoksydantów z witaminą E i C na czele.

Zadziałają jak terapeutyczny kompres, który pozwoli skórze zmierzyć się ze słońcem i wyjść z tego spotkania obronną ręką. Taki zwyczaj warto wdrożyć do codziennej pielęgnacji także po urlopie – skóra odwdzięczy się aksamitną gładkością i kuszącym blaskiem.

 

Dopieść opaloną skórę mocą składników odżywczych. Codziennie!

 

Będąc już na wakacjach, powinnyśmy zadbać o to, by w naszej kosmetyczce nie zabrakło specjalistycznych kosmetyków do pielęgnacji skóry po opalaniu. Wielu producentów tworzy specjalne słoneczne linie, w których znajdziemy filtry do ciała i twarzy oraz właśnie produkty, które ukoją skórę po ekspozycji na promieniowanie UV. Czy się różnią od „zwykłych” kosmetyków nawilżających czy natłuszczających? Wszystkim!

Wśród najlepszych graczy znajdziemy produkty bogate w silnie nawilżający, kojący i łagodzący d-pantenol, ochronny kompleks antyoksydacyjny (bo opalanie szalenie wzmaga produkcję wolnych rodników), wodę termalną o działaniu zmiękczającym i przywracającym optymalny poziom nawilżenia oraz terapeutyczny żel z aloesu. Formuła takich preparatów komponowana jest tak, by nie tylko zapewniać nawilżenie i natłuszczenie, ale także działać naprawczo, reperując szkody wyrządzone przez słońce, takie jak m.in. utrata cennych lipidów czy zniszczenie struktur kolagenowych i elastyny, które w dłuższej perspektywie prowadzić mogą do utraty jędrności. Nie ze wszystkim krem sobie poradzi, ale nieużywanie go może być dla skóry prawdziwie brzemienne w negatywne skutki.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium