Bez skrupułów opowie wszystkim o naszym wieku. Dlatego filtry przeciwsłoneczne są bardzo ważne, bo ochronią naszą skórę przed negatywnymi skutkami promieniowania. Co roku temat filtrów powraca latem, ale to nie jest tylko wakacyjny temat! Przed słońcem powinnyśmy chronić się przez cały rok! Wybierając odpowiedni faktor, stajemy przed wyzwaniem znalezienia równowagi pomiędzy skuteczną ochroną a dbałością o zdrowie i środowisko.
Nasza skóra, podobnie jak dobrze skonstruowany budynek, posiada własny system ochronny – naskórek pełniący funkcję dachu, który chroni nas przed zewnętrznymi czynnikami. Jednakże, podobnie jak dach, wymaga czasem dodatkowego zabezpieczenia, tak nasza skóra również potrzebuje wsparcia w postaci filtrów przeciwsłonecznych, by skutecznie przeciwstawiać się promieniom UVA i UVB. Dermatolodzy przestrzegają przed nimi, bo przenikając przez naskórek, mogą uszkodzić DNA komórek skóry i przyspieszyć procesy fotostarzenia.
Skóra posiada swoją naturalną zdolność do filtracji promieniowania (nazywamy ją opalenizną), jednak dodatkowa ochrona jest nam potrzebna. Promieniowanie UVA, chociaż częściowo wychwytywane przez warstwę ozonową, powoduje uszkodzenie głębokich struktur naskórka, a nawet wskazuje się je jako czynnik zwiększający ryzyko zachorowań na raka skóry.
Ale jak to tak – zupełnie bez słońca – zapytacie. Każdy przecież lubi wyłożyć się na leżaku czy to na chorwackiej plaży, czy w przydomowym ogródku albo na własnym balkonie. Słońce to przecież życie, czysta energia, a opalenizna dodaje wigoru i sprawia, że czujemy się piękne! Bo rzeczywiście promieniowanie ma zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na skórę. Może wywołać korzystne reakcje odpornościowe, ale również prowadzić do alergii i stanów zapalnych.
CO DOBREGO I ZŁEGO ROBI DLA NAS SŁOŃCE?
To ono rozświetla nasze dni, dodaje blasku selfie i ładuje baterie. Ale czy zastanawiałaś się kiedyś, co tak naprawdę dociera z niego do naszej skóry? No, niestety słońce wysyła do nas dużo więcej niż tylko światło, które pomaga nam zrobić idealne zdjęcie na Instagram. Mamy trzy rodzaje promieniowania: UVA, UVB i UVC. UVA to takie nasze codzienne towarzystwo –fale, które przedostają się nawet przez chmury i szyby samochodowe, głęboko penetrując skórę. To one niestety przyczyniają się do jej starzenia. To właśnie UVA są winne tym małym zmarszczkom i plamom, które zdradzają wiek.
Z kolei UVB to te promienie, które nas zaskakują po długim dniu na plaży. „Hej, przecież tylko chwilę byłam na słońcu!” – mówisz, a tu nagle zaskakująca czerwień i oparzenia. To właśnie promieniowanie UVB odpowiada za ten ciepły czerwony rumieniec po dniu spędzonym na powietrzu bez należytej ochrony. Ma też dobrą stronę – pomaga skórze produkować witaminę D, nie są całkiem złe, o ile wiemy, kiedy powiedzieć dość. A UVC? Te fale na szczęście zostają przefiltrowane przez naszą atmosferę i nie docierają do ziemi aż w takiej ilości, aby mogły nam zaszkodzić, więc możemy odetchnąć z ulgą.
Czy zastanawiałaś się kiedykolwiek, jak promieniowanie UV działa w naszej skórze? Inicjuje szereg reakcji, począwszy od produkcji barwnika – melaniny, która chroni przed uszkodzeniami poprzez pochłanianie promieni UV i nadawanie skórze ciemniejszego koloru. To nic innego jak opalenizna. Długotrwała ekspozycja na słońce jednak przekracza zdolności obronne skóry, prowadząc do uszkodzeń DNA, a w konsekwencji do przedwczesnego starzenia się skóry, uszkodzeń komórkowych i zwiększonego ryzyka raka skóry.
Poparzenie słoneczne to nic innego jak czerwona flaga machająca na wietrze, sygnalizująca, że nasza skóra właśnie przeszła małą bitwę ze słońcem i… no cóż, wyszła z niej nieco poturbowana. Kiedy przeszarżujemy ze słońcem, dochodzi do stanu zapalnego, który jest reakcją naszego organizmu na uszkodzenie wywołane przez promienie UVB. W miejscu poparzenia komórki skóry doznają uszkodzenia, a niektóre z nich, niestety, giną na polu walki (co objawia się łuszczeniem skóry). W rezultacie nasza skóra staje się czerwona, bolesna, a czasem nawet pojawiają się pęcherze – wszystko to efekty lokalnego ogniska zapalnego.
To nie koniec, bo promienie UVA przenikają głębiej, do skóry głębokiej, gdzie mogą uszkodzić kolagen i elastynę – białka odpowiedzialne za sprężystość i młodzieńczy wygląd naszej skóry. Efektem tego mogą być przyspieszone procesy starzenia się, w postaci zmarszczek czy utraty jędrności.
No i w końcu – nadmierna ekspozycja na słońce może również prowadzić do zmian w DNA komórek skóry, co zwiększa ryzyko rozwoju różnego typu nowotworów skóry (m.in. czerniaka).
Co w takim razie powinniśmy robić, jaki plan będzie najlepszy? Najsensowniejszym rozwiązaniem będzie stosowanie przez cały rok filtrów, szczególnie na twarz, aby zmniejszyć ryzyko raka skóry i chronić się przed poparzeniami. Więc pamiętajmy, choć słońce to nasz przyjaciel, to nawet przyjaciołom trzeba umieć postawić granice. Filtr przeciwsłoneczny to nasz osobisty negocjator w rozmowach z promieniami UV – dzięki niemu możemy cieszyć się słońcem bez niechcianych konsekwencji.
RODZAJE FILTRÓW PRZECIWSŁONECZNYCH - CO WARTO WIEDZIEĆ
Wyróżniamy dwa główne rodzaje filtrów przeciwsłonecznych: chemiczne i fizyczne.
Filtry chemiczne działają poprzez absorpcję promieni UV i ich przekształcanie w ciepło. Zawierają składniki aktywne (może być to np. oksybenzon czy avobenzon), które efektywnie chronią przed szkodliwym promieniowaniem. Zaletą kosmetyków z filtrami chemicznymi jest lekka konsystencja i niewidoczność na skórze. Wadą może być jednak potencjalna zdolność do zakłócania gospodarki hormonalnej (niektóre składniki to tzw. dysruptory endokrynnie czynne) oraz ryzyko alergii i podrażnień, szczególnie u osób o wrażliwej skórze.
Dysruptory endokrynne są trochę jak przebierańcy, którzy potrafią zamieszać w naszym wewnętrznym balu hormonalnym. Są to substancje chemiczne, które potrafią podszyć się pod nasze hormony lub blokować ich działanie, a nawet przeszkadzać w ich produkcji. Wyobraź sobie, że hormony w naszym ciele to specjalni kurierzy, dostarczający bardzo ważne wiadomości do komórek. Dysruptory endokrynne to jakby nieproszeni goście, którzy przejmują wiadomości i tworzą zamieszanie, wysyłając fałszywe sygnały lub zatrzymując te prawdziwe. Efektem mogą być różne problemy zdrowotne, od zaburzeń płodności, przez problemy z wagą, aż po kwestie rozwojowe u dzieci.
Z kolei filtry fizyczne (mineralne), takie jak tlenek cynku i dwutlenek tytanu, tworzą na skórze warstwę odbijającą promieniowanie UV. Są one szczególnie polecane dla małych dzieci i osób z wrażliwą skórą, ponieważ są mniej alergizujące i działają natychmiast po nałożeniu. Ich minusem będzie za to zazwyczaj cięższa konsystencja i biała warstwa, która może pozostać na skórze.
Bardzo częstym rozwiązaniem stosowanym przez producentów kosmetyków jest tworzenie formuł, które łączą w sobie oba rodzaje filtrów.
Równowaga pomiędzy ochroną a ekspozycją na słońce jest kluczem do utrzymania zdrowej skóry. W przypadku skóry wrażliwej lub problemów zdrowotnych, wybierając filtr przeciwsłoneczny, warto skonsultować się z dermatologiem. Pamiętajmy, by stosować filtr przeciwsłoneczny przez cały rok, codziennie, nawet w pochmurne dni, gdyż promienie UV bezczelnie przenikają przez chmury. Ochrona przeciwsłoneczna to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim zdrowia.
OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA: CO JEST PRAWDĄ, A CO MITEM
Tak, te urocze kolorowe tubki i buteleczki, które obiecują nas uchronić przed kaprysami słońca, są otoczone całkiem wieloma mitami. Przyjrzyjmy się im.
Mit 1. Filtry przeciwsłoneczne blokują produkcję witaminy D.
Tak naprawdę, wystarczy nawet krótki, 15-minutowy spacer w słoneczny dzień z odkrytą twarzą i przedramionami, żeby nasze ciało wyprodukowało odpowiednią dawkę tej słonecznej witaminy. W mniej słoneczne miesiące w naszej szerokości geograficznej zaleca się suplementować tę cenną witaminę. A kiedy planujemy dłuższe wygrzewanie się na słońcu, lepiej dmuchać na zimne i posmarować się filtrem, niż potem narzekać na poparzenia.
Mit 2. Wystarczy raz nałożyć filtr i jesteś zabezpieczona na cały dzień.
Gdyby to było takie proste! Filtr przeciwsłoneczny to nie teflon na patelni – nie zostaje tam na zawsze. Pływanie, pocenie się, kontakt z piaskiem – to wszystko sprawia, że musimy aplikować go ponownie. Tak, nawet te wodoodporne.
Mit 3. Nałożyłam makijaż z SPF, więc nie potrzebuję już filtra.
Chociaż uwielbiamy kosmetyki z dodatkiem ochrony, to niestety warstwa podkładu zazwyczaj nie daje nam pełnej ochrony.
Mit 4. Filtrów używamy latem przy dużym nasłonecznieniu.
Ależ skąd! Bez względu na porę roku promienie UV potrafią przekraść się przez chmury i tak samo skutecznie zaszkodzić naszej skórze. Nawet jeśli za oknem jest szaroburo i ponuro, to filtr powinien być naszym nieodłącznym towarzyszem.
Mit 5. Im wyższy SPF, tym lepiej.
Żaden kosmetyk nie jest w stanie zapewnić nam stuprocentowej ochrony przed promieniowaniem. Ale już „pięćdziesiątka” daje prawie 90-procentową ochronę, a różnica w ochronie pomiędzy SPF 30 a 50 jest też niewielka. Ważniejsze jest regularne aplikowanie filtra niż gonienie za wysokimi numerkami.
Filtry przeciwsłoneczne to nasi letni przyjaciele, którzy mogą uratować nas przed wieloma nieprzyjemnościami. Używajmy ich mądrze i nie dajmy się zwieść miejskim legendom!
ILE PRODUKTU TO BĘDZIE WŁAŚCIWA OCHRONA?
Ochrona przed słońcem to prawdziwa sztuka! Wyobraź sobie, że nakładanie filtra przeciwsłonecznego to nic innego jak malowanie obrazu – potrzebujesz właściwej ilości farby, żeby wszystko pięknie pokryć.
Ile więc tej „farby” potrzebujemy? Otóż dla dorosłego człowieka, który chce odpowiednio zabezpieczyć się przed słońcem, poleca się użycie około 30–35 ml filtra przeciwsłonecznego na całe ciało. To mniej więcej tyle, co filiżanka espresso – na sesję plażowania. A jeśli chodzi o twarz, to przyjmuje się, że wystarczy taka ilość, jaka zmieści się na dwóch palcach – od czubka do drugiego stawu.
A teraz – jak często? No cóż, tutaj nie ma miejsca na „zrobię to później”. Filtr przeciwsłoneczny powinien być aplikowany co dwie godziny, a jeśli decydujesz się na kąpiel w basenie czy morzu, to zaraz po wyjściu z wody – nawet jeśli używasz tego wodoodpornego. Pot i woda uwielbiają zmywać nasz ochronny pancerz. Dermatolodzy zalecają nałożenie filtra ok. 20 minut przed wyjściem na plażę. Dlaczego? Odpowiedzi udzielają kosmetolodzy – aby produkt odpowiednio się „związał” na skórze i wszystkie jego substancje stopiły się w ochronną warstwę potrzeba mniej więcej tyle czasu.
I jeszcze jedno – nie zapominaj o tych często pomijanych miejscach, jak uszy, stopy czy tył karku. One też potrzebują ochrony, żebyśmy później nie musieli w panice szukać okładów z aloesu.
Zakładając, że będziesz używać około 30–35 ml filtra na całe ciało przy każdej aplikacji i będziesz smarować się co 2 godziny w ciągu 8-godzinnego dnia na plaży, łatwo możesz zużyć 120 ml filtra dziennie. Pamiętajmy, że niektóre miejsca mogą potrzebować częstszego nakładania, szczególnie jeśli są bardziej narażone na wodę i pot.
Teraz rachunek jest prosty: 120 ml × 14 dni = 1680 ml. To daje nam około półtora litra filtra przeciwsłonecznego na dwa tygodnie. Lepiej mieć go za dużo niż za mało, więc pakuj się z myślą o dodatkowej butelce na wszelki wypadek. No i pamiętaj o filtrze do twarzy – ten może być inny, specjalnie dostosowany do delikatnej skóry twarzy. Zwykle jest używany oszczędniej.
Na dwutygodniowe wakacje, z dobrą strategią ochrony przeciwsłonecznej, mogłabyś zabrać ze sobą około 2–3 duże butelki (każda po 200 ml) filtru przeciwsłonecznego do ciała i dodatkowo 1–2 mniejsze butelki (po 50 ml) filtru do twarzy. I oczywiście, jeśli masz małą pociechę, to pamiętaj o filtrze dla dzieci. Mają one specjalne formuły, by być delikatniejszym dla ich wrażliwej skóry. Do ochrony dzieci polecane są kolorowe pianki i spraye – zaciekawione ich konsystencją maluchy pozwalają sobie nałożyć taki kosmetyk. Bo większość dzieci nie przepada za smarowaniem. I jeszcze ważna rzecz – niemowlęta w pierwszym pół roku życia należy bezwzględnie chronić przed ostrym słońcem. Wózek zawsze powinien stać w cieniu – tam też dotrze wystarczająca ilość promieni słonecznych.

CZYM JEST WODOODPORNOŚĆ?
Wodoodporne filtry są specjalnie formułowane, żeby nie zmywały się tak łatwo w kontakcie z wodą czy potem. To nie znaczy, że tworzą nieprzenikalną tarczę, ale raczej, że mają lepszą przyczepność do skóry, nawet gdy jesteś mokra czy się pocisz.
To trochę jak ten długotrwały lakier do paznokci, który obiecuje przetrwać zmywanie naczyń i długie kąpiele. Czyli Twoja skóra jest chroniona dłużej, ale nie znaczy to, że filtr jest niezniszczalny. Po wyjściu z wody czy intensywnym wysiłku warto nałożyć go ponownie. Wodoodporność filtrów jest testowana w laboratoriach, gdzie sprawdza się, jak dobrze filtr utrzymuje swoją ochronę po zanurzeniu w wodzie przez określony czas. Ale pamiętaj, że „wodoodporny” nie oznacza „wieczny”.
JAK WYBRAĆ FILTR DLA SIEBIE?
To może przypominać wybór deseru w restauracji i nie być łatwe. Każda formuła ma swoje atuty i pasuje na inną okazję. Przyjrzyjmy się więc menu filtrów UV!
Kremy przeciwsłoneczne. To klasyka gatunku. Kremy są jak te ulubione dżinsy – pasują do wszystkiego i dają solidną ochronę. Są doskonałe dla tych z nas, które mają suchą skórę i potrzebują dodatkowego nawilżenia. Łatwe do nałożenia, szczególnie na twarz i wrażliwe miejsca. Minus? Czasem trzeba chwilę poczekać, aż się wchłoną.
Sztyfty do ochrony przeciwsłonecznej. Idealne do precyzyjnego aplikowania na trudno dostępne miejsca jak nos i uszy. Są praktyczne i podręczne – świetne na szybkie poprawki w plenerze. Niektórzy twierdzą, że to jak batonik energetyczny dla skóry – szybki, wygodny i pełen dobroci.
Pianki i musy przeciwsłoneczne. Lekkie, puszyste i przyjemne w użyciu. Szybko się wchłaniają i są super dla dzieci, które nie przepadają za tradycyjnymi kremami. Plus – aplikacja to czysta radość!
Spraye przeciwsłoneczne. To ulubiony gadżet dla fanów wygody. Szybko się je aplikuje, nie trzeba ich wcierać i są idealne dla ciała w ruchu. Możesz ich używać nawet na mokrej skórze! Wada? Trzeba uważać, żeby równomiernie pokryć nimi całe ciało.
Olejki przeciwsłoneczne. To jak wakacje w butelce. Dają skórze piękny połysk, a jednocześnie chronią. Są świetne, jeśli chcesz wyglądać na plaży jak gwiazda filmowa. Ale uwaga: mogą być nieco tłuste, a nie każdy lubi ten efekt.
Pudry z filtrem. Dla tych, którzy chcą połączyć ochronę z makijażem. Pudry są dyskretne, można je łatwo aplikować w ciągu dnia i świetnie matują skórę. Idealne do torebki, ale pamiętaj, że to bardziej ochrona na szybko niż na długi dzień na słońcu.
Każda skóra jest inna i to, co sprawdzi się u jednej osoby, może nie być najlepsze dla innej. Eksperymentuj, testuj i znajdź swój idealny filtr – tak aby każdy wakacyjny dzień był tylko przyjemnością! Niech słoneczna moc będzie z Wami!