Kosmetyki pielęgnacyjne do włosów pod lupą

autor: Piotr Postek

Większość kobiet śni o tym, aby ich włosy były gęste, mocne, lśniące i zdrowe. To pragnienie nie musi pozostawać w sferze marzeń – wystarczy odrobina wiedzy na temat właściwej pielęgnacji włosów oraz składu kosmetyków, systematyczności i przede wszystkim cierpliwości. Świadoma troska o włosy potrafi przynieść imponujące efekty!

Cenne składniki

Zmagasz się ze skłonnością do przetłuszczania się włosów, ich nadmiernym wypadaniem czy rozdwajaniem się końcówek? W każdym z tych przypadków podstawą codziennej pielęgnacji powinny być odpowiednio dobrane kosmetyki. Ich cenne składniki pomogą Ci zwalczyć problemy oraz zadbać o kondycję włosów.

Keratyna to rodzaj białka, który jest głównym budulcem naszych włosów, skóry i paznokci. Keratyna zamyka łuski włosów oraz wpływa na regenerację zniszczonych i rozdwojonych końcówek. Co więcej, chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi i pomaga zregenerować ubytki, które powstają w wyniku ich farbowania, kręcenia, prostowania czy suszenia. Dzięki regularnemu stosowaniu kosmetyków z tym składnikiem włosy staną się lekkie, uniesione u nasady, gładkie, błyszczące i widocznie zdrowsze.

Innym cennym budulcem włosów i składnikiem kosmetyków są ceramidy. Wypełniają przestrzenie międzykomórkowe w osłonkach włosów i decydują o ich właściwym nawilżeniu, elastyczności i sprężystości.

Kolejny ważny składnik to aloes. Nie każdy wie, że „aloesowa galaretka” nie tylko przynosi ulgę podrażnionej skórze, ale także cudowanie nawilża przesuszone włosy i jednocześnie zapobiega ich przetłuszczaniu się. Kosmetyki z aloesem powinny stosować także osoby, którym zależy na szybkim zapuszczeniu włosów – składnik ma zdolność pobudzania mikrokrążenie skóry głowy.

D-Pantenol, zwany również prowitaminą B5, to składnik, który również doskonale pielęgnuje i nawilża włosy. Dodaje im objętości, blasku oraz ułatwia rozczesywanie. Co ważne, jest całkowicie bezpieczny – nie powoduje podrażnień i alergii.

Przyjaciółką wszystkich „włosomaniaczek” powinna być także witamina E, nazywana witaminą młodości! Znajdziesz ją w suplementach diety oraz w kosmetykach. Ta bezwzględna zabójczyni wolnych rodników sprawia, że włosy stają się piękne, błyszczące i gładkie. Pomaga także w przedłużeniu koloru włosów farbowanych.

Zioła i rośliny w pielęgnacji włosów

Od stuleci znane są pielęgnacyjne właściwości roślin. Naturalne składniki znaleźć można w wielu popularnych kosmetykach do włosów lub czystej postaci ekstraktów, olejków czy naparów.

Powiązane wpisy

Jak wykonać makijaż opalizujący?

autor: Marta Gąska

Twarz muśnięta słońcem to jeden z najgorętszych trendów tego sezonu. Choć delikatnie opalona skóra wygląda zdrowo i atrakcyjnie, to niestety ekspozycja na promieniowanie UV negatywnie wpływa na jej stan – przyspiesza starzenie się, wysusza i może prowadzić do powstawania przebarwień. Za pomocą kilku trików i odpowiednich kosmetyków możesz uzyskać efekt pięknej, delikatnej opalenizny bez narażania swojej skóry na szkodliwe działanie słońca.

Kremy zamiast opalania

Prostym sposobem na uzyskanie efektu subtelnie opalonej skóry jest stosowanie kremu brązującego lub opalizującego. Kosmetyki brązujące dostosowują się do koloru skóry i pozwalają uzyskać lekki, naturalny odcień opalenizny oraz sprawiają, że skóra staje się pięknie rozświetlona i wyraźnie gładsza. Oba kosmetyki charakteryzują się delikatniejszym działaniem niż samoopalacze, których używanie wymaga wprawy. Jeśli nie korzystałaś wcześniej z tego typu kosmetyków, możesz mieć problem z ich równomiernym rozprowadzeniem. Efektem niewłaściwego użycia kremu, olejku czy pianki samoopalającej mogą być pomarańczowe smugi lub brzydkie, ciemne plamy na skórze. Przed ich użyciem koniecznie zrób wcześniej próbę koloru na skórze, nakładając niewielką ilość wybranego produktu w niewidocznym miejscu. Dzięki temu unikniesz nieprzyjemnej niespodzianki.

Make-up inspirowany słońcem

Zacznij od odpowiedniego przygotowania skóry. Nałóż na twarz krem opalizujący. Różnorodność tych kosmetyków pozwala na ich idealne dopasowanie do odcienia oraz potrzeb skóry. Jeśli masz cerę tłustą i zależy Ci na tym, aby makijaż przetrwał cały dzień, użyj dodatkowo bazy matującej i pudru. Nie wyobrażasz sobie makijażu bez podkładu? Wybierz produkt o lekkiej konsystencji. Dla nieskazitelnego efektu do rozprowadzenia kosmetyku użyj pędzla lub gąbki do podkładu. Przygotowując skórę, pamiętaj także o rozświetlającym korektorze pod oczy – powinien być dopasowany do koloru skóry i mieć lekką konsystencję.

Naturalny blask

Istotą promiennego, letniego makijażu jest rozświetlenie. Zamiast matowego bronzera do konturowania wybierz lżejszy produkt z delikatnymi błyszczącymi drobinkami. Wybierz kosmetyk, który jest 2-3 tony ciemniejszy od naturalnego odcienia twojej skóry. Do jasnej karnacji pasują chłodniejsze odcienie. Osoby posiadające ciemniejszą, oliwkową skórę mogą pozwolić sobie na bardziej „opalony” kolor. Chcąc podkreślić twarz bronzerem, koniecznie sięgnij po szeroki, duży pędzel. Otrzep go z nadmiaru pudru brązującego tuż przed nałożeniem kosmetyku na kości policzkowe, skronie, szczyt nosa i brodę. Nie zapomnij o szyi oraz dekolcie – twarz nie może nienaturalnie odcinać się od reszty ciała. Na szczyt kości policzkowych możesz dodatkowo nałożyć delikatny rozświetlacz, który podbije efekt pięknej opalenizny. Latem wybieraj kosmetyki w ciepłej, złotej tonacji.

Neonowe akcenty

Obecnie bardzo modne są też kolorowe powieki. Latem możesz śmiało eksperymentować z neonowymi kredkami, cieniami do powiek, eyeliner’ami. Nie martw się, jeśli nie jesteś mistrzynią precyzyjnych kresek w stylu Audrey Hepburn. Dodatkowo możesz zaszaleć z kolorowym tuszem np. turkusowym. W upalne dni używaj wodoodpornych kosmetyków do oczu, dzięki temu makijaż będzie znacznie trwalszy.

Na koniec pomaluj usta delikatnym błyszczykiem w naturalnym lub brzoskwiniowym kolorze, który uwydatni ich kształt oraz podkreśli opaleniznę.

Powiązane wpisy

Kosmetyki brązujące – sposób na piękną i zdrową opaleniznę

autor: Aneta Suchowierska

Moda na złocisty odcień skóry nie przemija. Wiadomo jednak, że przebywanie na słońcu, zwłaszcza bez odpowiedniej ochrony, może być szkodliwe. Zdrowszą alternatywą są kosmetyki brązujące, które nadają skórze delikatnie ciemniejszy odcień bez narażania na szkodliwe działanie promieni słonecznych. Co wybrać i jak stosować?

Wymarzoną zdrową opaleniznę możesz uzyskać za pomocą balsamów brązujących i samoopalaczy. W obu przypadkach za efekt skóry muśniętej słońcem odpowiada ten sam składnik, czyli dihydroksyaceton (DHA), który wchodzi w reakcje z aminokwasami znajdującymi się w warstwie rogowej naskórka. Podstawową różnicą jest jego stężenie, oczywiście im większe, tym mocniejsze jest działanie barwiące preparatu. Nakładanie silniejszego samoopalacza wymaga więc wprawy, ponieważ może tworzyć na skórze smugi i zacieki. Dlatego na początek warto sięgnąć po balsamy brązujące, które są delikatniejsze oraz mają właściwości pielęgnacyjne. Pozwalają w subtelny sposób stopniowo przyciemnić odcień skóry, dodatkowo nawilżają ją i odżywiają. Innym sposobem na natychmiastową poprawę wyglądu i ukrycie ewentualnych niedoskonałości widocznych części ciała są rajstopy w sprayu, balsamy czy pudry z pigmentami i opalizującymi drobinkami. Zwykle są wodoodporne, a więc świetnie spisują się podczas letnich upałów, a ich efekt utrzymuje się do pierwszej kąpieli.

Przygotowanie

Dla uzyskania najlepszych efektów samoopalaczy i balsamów brązujących niezbędne jest odpowiednie przygotowanie skóry. Przed użyciem kosmetyków samoopalających należy zadbać o jej wygładzenie i nawilżenie. Kilka dni przed planowaną aplikacją koniecznie usuń martwe komórki naskórka za pomocą peelingu i pamiętaj o intensywnym nawilżaniu – zwłaszcza łatwo przesuszających się części ciała takich jak kolana czy łokcie. Na gładkiej skórze łatwiej będzie równomiernie rozprowadzić produkt, a efekt utrzyma się dłużej.

Aplikacja

Sięgając po kosmetyki samoopalające, powinnaś postępować zgodnie z zaleceniami producenta. Dotyczy to zarówno przeznaczenia produktu – do twarzy lub ciała – jak i częstotliwości aplikacji. Staraj się unikać nakładania samoopalacza rękami. Lepszym rozwiązaniem jest użycie specjalnej rękawicy lub aplikatora, które pozwalają uzyskać idealną naturalnie wyglądającą opaleniznę i uniknąć nieestetycznych śladów na dłoniach. Pamiętaj też, aby nakładać preparat stopniowo na niewielkie partie ciała. Uważaj, by nie przesadzić z jego ilością przede wszystkim na dłoniach, stopach, kolanach oraz łokciach. Balsam brązujący czy samoopalacz wmasuj w skórę kolistymi ruchami, zaczynając od twarzy lub górnych partii ciała schodząc w dół, kończąc na dłoniach i stopach. Ewentualne niedociągnięcia w postaci plam czy zacieków pomaga usunąć peeling i sok z cytryny. Po nałożeniu samoopalacza powinnaś zrezygnować z kąpieli, ćwiczeń i stosowania innych kosmetyków przez minimum osiem godzin. Lepiej też poczekać z ubieraniem się do czasu aż krem całkowicie się wchłonie oraz unikać noszenia obcisłych ubrań ze sztucznych materiałów.

Piękna opalenizna na dłużej

Jeśli zależy ci na utrzymaniu efektu po zastosowaniu samoopalacza, codziennie nawilżaj skórę. Złoty kolor pięknie podkreśli balsam z rozświetlającymi drobinkami. Po kilku dniach możesz ponownie wykonać peeling, aby wyrównać odcień. Długotrwałe efekty – podobnie, jak w przypadku balsamu brązującego – przynosi regularne stosowanie. Dzięki temu możesz cieszyć się zdrową opalenizną bez narażania swojej skóry na szkodliwe działanie słońca.

Powiązane wpisy

W zdrowym ciele, zdrowy duch!

dr Hania Stolińska, dietetyk kliniczny

Cierpisz na powracające bóle głowy, brak energii lub problemy jelitowe, takie jak zaparcia czy wzdęcia? Masz kruche i łamliwe paznokcie, nadmiernie przetłuszczające się włosy, szarą cerę lub wypryski na twarzy? A może bezskutecznie próbujesz pokonać otyłość lub zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów? Jeśli zmagasz się, z którymś z tych problemów to znak, że powinnaś zadbać o swój sposób odżywiania.

Pamiętaj, że w tym przypadku nie ma drogi na skróty. Twoich problemów nie rozwiążą “magiczne” suplementy, głodówki czy “cudowna” kilkudniowa dieta oczyszczająca organizm z toksyn. Powinnaś postawić na zdrową, zbilansowaną dietę, która pozytywnie wpłynie na funkcjonowanie wątroby i nerek, a tym samym poprawi Twój metabolizm. Od czego zacząć?

Zrezygnuj z przetworzonej żywności

Największym wrogiem zdrowego odżywiania jest żywność wysokoprzetworzona. Dlaczego? Zawiera ogromne ilości cukrów, tłuszczy nasyconych, sztucznych barwników i aromatów, zagęstników, konserwantów, polepszaczy smaku i soli. Dlatego bezdyskusyjnie powinnaś wykluczyć ze swojej diety, takie produkty jak: różnego rodzaju dania typu Fast Food, śmietanki do kawy, konserwy, dania instant, chipsy, słodycze, słodkie napoje i margaryny twarde.

Ogranicz spożycie alkoholu

W celu oczyszczenia organizmu z substancji toksycznych należy ograniczyć spożycie alkoholu. Jest nie tylko bardzo kaloryczny (szczególnie w połączeniu ze słodkimi napojami) i pobudza apetyt, ale także może powodować przeciążenie, a nawet uszkodzenie wątroby oraz nerek. Wypity alkohol sprawia, że praca wątroby ogranicza się do neutralizacji toksyn z wysokoprocentowych napojów, co z kolei skutkuje nadmiernym gromadzeniem się toksyn pochodzących bezpośrednio z organizmu i pożywienia.

Czerp zdrowie z natury

Detoksykację organizmu wspomagają różnego rodzaju rośliny i zioła, takie jak: mięta, mniszek lekarski, łopian, koniczyna czerwona, skrzyp polny, karczoch, fiołek trójbarwny, jeżówka purpurowa, pokrzywa zwyczajna, brzoza czy aloes. Stanowią one doskonały dodatek do wody z cytryną. Na oczyszczanie organizmu korzystnie wpływa także napar z zielonej herbaty, która ma działanie przeciwzapalne, antybakteryjne i przeciwutleniające.

Postaw na superfoods

Bardzo wartościowymi produktami są algi – spirulina i chlorella. Są dostępne w drogeriach czy aptekach w postaci proszków, tabletek lub kapsułek. Spirulina jest bogata w mikro i makroelementy, witaminy, kwasy nukleinowe oraz w bardzo dobrze przyswajalne białko. Wzmacnia odporność, normalizuje poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi oraz poprawia stan włosów, paznokci i wzroku. Dzięki wysokiej zawartości kwasu gammalinoleinowego (GLA) pozytywnie wpływa na funkcjonowanie serca i innych narządów. Chlorella jest jednokomórkową algą, która zawiera włóknistą i nietrawioną przez organizm powłokę wewnętrzną, dzięki czemu może wiązać zalegające w organizmie szkodliwe produkty przemiany materii oraz toksyny. Co więcej, uszczelnia ścianki jelit, co zapobiega przenikaniu toksyn do organizmu. Chlorella jest szczególnie polecana w przypadku detoksykacji ze złogów rtęci. Posiada też właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybiczne.

Zmień swoje nawyki żywieniowe

Prawidłowe odżywianie jest kluczem do poprawy zdrowia oraz osiągnięcia i utrzymania odpowiedniej wagi. Wystarczy, że zastosujesz się do kilku podstawowych zasad, a Twój organizm z pewności Ci za to podziękuję. Po pierwsze, zadbaj o odpowiednie ilości i proporcje dostarczanych składników odżywczych. Dobrze skomponowana dieta powinna być zbilansowana, urozmaicona i różnorodna, bogata w węglowodany złożone, zdrowe tłuszcze, witaminy i makro- oraz mikroelementy. Dlatego w kwestii zdrowego jadłospisu warto zasięgnąć rady dietetyka. Po drugie, spożywaj 4-5 posiłków dziennie w odstępach nie dłuższych niż 3-4 godziny. W ten sposób nie tylko unikniesz napadów głodu (np. po powrocie z pracy), ale także będziesz na bieżąco dostarczać organizmowi energii do działania. Dzięki temu organizm nie będzie „magazynował” składników odżywczych w postaci tkanki tłuszczowej, co również obciąża wątrobę. Ostatni posiłek zjadaj nie później niż 2-3 godziny przed snem, aby organizm mógł wykorzystać dostarczoną energię. Pusty żołądek ułatwi Ci też zasypianie. Po trzecie, jedz powoli, dokładnie przeżuwaj każdy kęs i rozkoszuj się smakiem. Pamiętaj, że dopiero po 20 minutach od rozpoczęcia spożywania posiłku do mózgu trafi informacja, że jesteś najedzona.

Nie zapominaj o ruchu i wodzie!

Pamiętaj, że obok zbilansowanej diety nieodłącznym elementem zdrowego trybu życia jest aktywność fizyczna. Obniża poziom cholesterolu, reguluje ciśnienie krwi i pomaga utrzymać szczupłą sylwetkę. Staraj się planować swój czas tak, aby codziennie ruszać się co najmniej 1 godzinę. Zadbaj przy tym o odpowiednie nawodnienie. W codziennej diecie nie może zabraknąć płynów, zwłaszcza niegazowanej wody mineralnej w ilości uzależnionej od stanu zdrowia, aktywności fizycznej oraz temperatury na zewnątrz, średnio ok. 1-2 litrów wody na dobę. Dlaczego jest to takie ważne? Woda reguluje temperaturę ciała, transportuje substancje odżywcze, rozpuszcza związki powstające w reakcjach metabolicznych oraz dostarcza składników mineralnych i tlenu do każdej komórki ciała.

 

Powiązane wpisy

Udany seks zaczyna się w głowie

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Organem, który odgrywa główną rolę w życiu erotycznym człowieka, jest mózg. Dlaczego? Bo za każdą reakcją związaną ze strefą intymną taką jak pożądanie, podniecenie czy orgazm stoją procesy neurobiologiczne. Prawda jest taka, że jakość zbliżenia w znacznej mierze zależy od aktywności poszczególnych struktur mózgu oraz poziomu określonych substancji chemicznych.

Miejscem, gdzie rodzą się nasze pragnienia i motywacje, włączając w to wybór partnerów czy popęd seksualny jest układ limbiczny. To zbiór struktur mózgowych powiązanych z odczuwaniem strachu, zadowolenia, przyjemności, euforii czy uniesienia. Należy do nich układ nagrody istotny dla powstawania przyjemności seksualnej. W tym miejscu dochodzi do wydzielania neuroprzekaźników – hormonów, które poprzez pobudzanie określonych struktur mózgu i hamowanie innych prowadzą do odczuwania emocji. Mechanizm ten działa w trakcie jedzenia i picia, wysiłku fizycznego, ale też zbliżenia seksualnego.

Związki chemiczne

Kluczową rolę w całym tym procesie chemicznym odgrywa dopamina, nazywana neuroprzekaźnikiem szczęścia. Jej poziom stanowi o sile bodźca aktywującego układ nagrody i wzrasta wraz z narastającym podnieceniem. Ulubiony deser, film czy zakup samochodu – wszystkie przyjemności w mniejszym lub większym stopniu powodują wytwarzanie oraz uwalnianie tego hormonu. Stanowi on swojego rodzaju napęd, wzmacniający chęć otrzymania nagrody. Natomiast za samo odczuwanie przyjemności, w tym orgazm, odpowiadają endorfiny, które w naszym mózgu wywołują doskonałe samopoczucie, poczucie szczęścia, a także redukują lęk. Aktywności seksualnej towarzyszą też inne wytwarzane w mózgu neurotransmitery np. oksytocyna – hormon miłości, wyzwalająca potrzebę bliskości i intymności, a także serotonina nazywana hormonem szczęścia.

Efekt zaskoczenia

Skoro miłość sprowadzona została do poziomu substancji chemicznych, to gdzie jest miejsce na romantyzm? Po przeanalizowaniu procesów neurobiologicznych zachodzących w mózgu można dojść do wniosku, że przyjemność z seksu można osiągnąć, regulując poziom określonych związków chemicznych. Trzeba jasno powiedzieć, że próby sterowania naszym układem nagrody to pułapka. Stosowanie substancji silnie zmieniających nastrój może wywołać lawinę problemów zdrowotnych. Co zrobić więc w sytuacji, gdy stosowane od lat w życiu intymnym rytuały zawodzą? Gdy powtarzane za każdym razem: „Kochanie, założyłam twoją ulubioną bieliznę” spotyka się z odpowiedzią „Jestem zmęczony”? W tym przypadku, gdy seks uległ spowszechnieniu i stał się bardziej obowiązkiem niż przyjemnością, wiedzę o procesach zachodzących w mózgu warto wykorzystać do tego, aby doskonalić umiejętność czerpania przyjemności. Jak to zrobić? Pamiętając, że nasz układ nagrody lubi niespodzianki, warto zacząć od zmiany swoich miłośnych zwyczajów. Kolacja przy świecach, strój wizytowy przy kolacji zamiast wygniecionych dresów, czy weekendowy wyjazd to sprawdzone przez pokolenia sposoby na podniesienie temperatury w sypialni. Co ciekawe, dzięki nowoczesnym technikom obrazowania mózgu skuteczność tego typu zabiegów zyskała naukowe potwierdzenie.

Siła relacji

Przedwczorajsza kłótnia pozostawia ślad, pomimo że puściliśmy to w niepamięć. Często towarzysząca temu żal i złość nadal kojarzona jest ze źródłem tych emocji, czyli naszym ukochanym. Wiele bukietów kwiatów i komplementów potrzeba, aby przykryć to, co złe oraz przywrócić pozytywne emocje związane z bliską nam osobą. Do tego, aby wszystkie starania o udany seks przyniosły pozytywne rezultaty, potrzebny jest nam komfort emocjonalny. Na drodze do kobiecego orgazmu staje często ciało migdałowate – ośrodek mózgowy odpowiedzialny za przetwarzanie emocji, także tych negatywnych związanych z poczuciem zagrożenia. Czerpanie przyjemności ze współżycia płciowego wymaga wyłączenia tej części mózgu, co u kobiet nie zawsze jest proste. Zwłaszcza gdy podczas tej specjalnej „kolacji przy świecach” partner zarzuca nas problemami, które z natury aktywują napięcie lękowe. W tym przypadku nic nie zastąpi intymności, wrażliwości, empatii i współczucia, a tym bardziej miłości.

Samopoczucie w związku ma kluczowe znaczenie dla jakości zbliżenia. To oznacza, że dobry seks jest wynikiem emocji towarzyszących partnerom na co dzień. Dbałość o jakość relacji, w jej codziennym wymiarze to kapitał na udane, pełne spełnienia pożycie. Walory estetyczne i atrakcyjność cielesna mają znaczenie, ponieważ niejako dopełniają „nagrodę”. Jednak to właśnie radość bycia ze sobą musi zastąpić nieprzyjemne napięcie wynikające z kłótni, niespełnionych oczekiwań, żalu, złości, czasem też nienawiści. W tym miejscu właśnie spotykają się nauka o procesach neurobiologicznych zachodzących w mózgu z wiedzą i doświadczeniem pokoleń dotyczących sfery intymnej.

Powiązane wpisy

Toksyczne związki

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Wchodząc w relację, wierzymy, że uda nam stworzyć związek idealny. Początek znajomości to wyjątkowa chwila, do której chętnie wracamy, aby przeżyć choć namiastkę towarzyszących jej pozytywnych emocji. Później ma być już tylko lepiej. Co, jeśli tak nie jest, a to, co miało uszczęśliwiać, odbiera nam radość życia?

 

Często zdarza się, że z czasem nawet wokół najprostszych spraw, takich jak robienie zakupów, wynoszenie śmieci, wstawanie w nocy do płaczącego dziecka powstają napięcia. Większość intencji jest odczytywanych przez partnera na odwrót. Bycie miłym odbierane jest jako złośliwość. Zaczynamy czuć niezrozumienie, a do codzienności wkrada się niepokój. Nasze oczekiwania wobec swojego życia pozostają niespełnione. Warto zadać sobie pytanie, jaka jest tego przyczyna.

Jak rozpoznać toksyczną relację?

Za namową partnera zrezygnowałaś ze studiów. Przekonał cię, że powinnaś skoncentrować się na domu i dzieciach. Jesteś krytycznie oceniania, porównywana i obwiniana o wszelkie niepowodzenia. Tak może wyglądać rzeczywistość na pozór idealnych związków. Sama ulegasz tej iluzji i jesteś przekonana, że masz wspaniałego partnera. Czasem trudno jest dopuścić do siebie myśl, że jest inaczej. Nie zgadzasz się z osobami, które sugerują, że twój „ukochany” cię krzywdzi i powinnaś coś z tym zrobić. Taka postawa może mieć początek w dzieciństwie, kiedy też byłaś oceniana zbyt surowo. W tej sytuacji możesz nie dostrzegać sygnałów, które świadczą o tym, że jesteś w toksycznym związku.

Kiedy sprawy zaczynają iść w złym kierunku?

Pewne zachowania wyraźnie wskazują na toksyczność relacji i nie zawsze jest to jawna agresja fizyczna czy słowna. Czasem przemoc jest bardziej subtelna, bazująca na rozwiniętych technikach manipulacyjnych, a tym samym trudniejsza do wykrycia. To zjawisko charakterystyczne dla osób wysoko osadzonych w strukturze społecznej. Zwykle polega ono na burzeniu w partnerze poczucia własnej wartości oraz budowaniu bezradności czy przekonania, że rezygnacja z siebie na rzecz innej osoby jest jedynym słusznym wyjściem.

W takiej relacji chodzi o to, czyje życiowe ambicje będą realizowane. Jest to kluczowe, ponieważ wyznaczanie celów osobistych i ich osiąganie daje poczucie szczęścia. Problem pojawia się wtedy, gdy dotyczy to tylko jednej ze stron, a podejmowana pod wpływem manipulacji decyzja o rezygnacji z własnych aspiracji staje się większym dobrem. Najlepiej sprawdza się tu odwołanie do naszego „idealnego ja”. Mechanizm polega na tym, że partner wykorzystuje moją opiekuńczość, kreując się na osobę bezradną, potrzebującą pomocy. Należy podkreślić, że chodzi tutaj o procesy nieświadome, ukryte, więc trudne do uchwycenia, szczególnie dla uczestników tej relacji. Manipulacja wywołuje u ofiary dysonans poznawczy. Prowadzi do wytworzenia nieprawdziwych przekonań, że wszystko jest w porządku. Jednak destrukcja w wyniku toksycznej relacji postępuje.

Na rozstaju dróg

Zdarza się, że osoby w toksycznych związkach mają świadomość swojej sytuacji. Pomimo to przez lata żyją złudną nadzieją, że ich problemy rozwiążą się same, a partner się zmieni. Często towarzyszy im też strach przed podjęciem decyzji o rozstaniu. Trwanie w takiej relacji może mieć poważne skutki zdrowotne takie jak depresja, nerwica, problemy ze snem, zaburzenia odżywiania, a także inne dolegliwości związane z układem krążenia lub układem pokarmowym.

Niepokojące sygnały

Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno, aby odnaleźć szczęście. Trzeba jednak dokonać wyboru i wybrać tę właściwą drogę.

Powiązane wpisy

Co musisz wiedzieć o opalaniu?

Drogeria Jawaautor: Aneta Suchowierska

Odpoczynek w blasku ciepłych promieni słońca to jedna z ulubionych letnich przyjemności. Opalanie poprawia nastrój, koloryt skóry, a nawet potrafi wspomagać leczenie niektórych chorób. Niestety nadmierna ekspozycja na promieniowanie słoneczne przyspiesza procesy starzenia się skóry oraz może być przyczyną rozwoju nowotworów. Podpowiadamy, jak opalać się bezpiecznie.

Promieniowanie ultrafioletowe (UV) to czynnik zewnętrzny, który ma ogromny wpływ nie tylko na naszą skórę, ale też stan całego organizmu. Poprawia samopoczucia, między innymi dlatego, że pobudza wytwarzanie witaminy D, która pomaga też w utrzymaniu zdrowych kości, a także prawidłowym funkcjonowaniu mięśni i układu odpornościowego. Synteza skórna pod wpływem promieniowania słonecznego UVB może zaspokoić aż 90% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę. Wystarczy 15-20 minut przebywania na słońcu między godziną 10 a 15. Należy przy tym być bardzo ostrożnym, ponieważ promieniowanie słoneczne może często powodować poparzenia, przebarwienia, a nawet raka. Dlatego niezbędny jest umiar w korzystaniu z kąpieli słonecznych oraz stosowanie kremów z ochroną SPF.

UVA i UVB

UV to skrót od ang. ultraviolet radiation, co oznacza promieniowanie ultrafioletowe. To rodzaj fal elektromagnetycznych, które pod względem długości dzielimy na UVA, UVB i UVC. Ostatnie z wymienionych, promieniowanie UVC, pozostaje praktycznie bez wpływu na naszą skórę, ponieważ jest niemal w całości pochłaniane przez warstwę ozonową. Oddziaływanie promieniowania UVA i UVB możemy odczuć na własnej skórze. Należy pamiętać, że opalenizna to nic innego, jak reakcja obronna naszego organizmu. W największym stopniu nasza skóra narażona jest na promienie UVA, które stanowią aż 95% promieniowania ultrafioletowego, które dociera do ziemi. Są bardzo zdradliwe, ponieważ mają zdolność do przenikania przez szkło i chmury oraz wnikają w głąb skóry, uszkadzając m.in. struktury kolagenowe. Promieniowanie UVA jest przyczyną fotostarzenia się skóry, może powodować zaczerwienienia oraz reakcje alergiczne. Opalenizna jest efektem działania promieni UVB, które koncentrują się na powierzchniowych warstwach skóry i stymulują wytwarzanie pigmentu oraz witaminy D. Ich natężenie jest najsilniejsze latem, w godzinach największego nasłonecznienia.

Filtry mineralne i chemiczne

Szkodliwy wpływ słońca na skórę pomagają ograniczyć specjalne kosmetyki ochronne. Dostępne na rynku preparaty w postaci balsamów i kremów zabezpieczają zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB. Stosowane są w nich dwa rodzaje filtrów – mineralne i chemiczne. Jaka jest różnica? Znacząca. Filtry mineralne nazywane też fizycznymi działają na zasadzie lustra. Tworzą na skórze tzw. ekran ochronny, który odbija i rozprasza promienie słoneczne. Co ważne, działają już od momentu aplikacji. Filtry chemiczne natomiast wnikają w głąb skóry i tam pochłaniają promieniowanie, zamieniając je w ciepło. W tym przypadku krem należy wetrzeć w skórę około 30 minut przed ekspozycją na słońce, aby filtr miał czas się wchłonąć i zacząć działać. Najlepszą ochronę przeciwsłoneczną zapewniają produkty zawierające zarówno filtry mineralne, jak i chemiczne.

Jak stosować kremy z filtrem?

Należy pamiętać, że krem przeciwsłoneczny zaaplikowany raz, nie będzie chronił nas przez cały dzień. Filtr w nim zawarty jest aktywny przez około 2-3 godziny. Po upływie tego czasu najlepiej przemyć skórę czystą wodą i nałożyć nową warstwę. Formuły kremów z filtrem zazwyczaj są cięższe, dlatego tak ważne jest oczyszczanie skóry twarzy, aby uniknąć problemów skórnych np. trądziku spowodowanych zablokowaniem ujścia gruczołów łojowych. Ponadto podczas kąpieli w basenie lub morzu działanie środków ochronnych nawet wodoodpornych słabnie, dlatego zaraz po wyjściu z wody warto ponownie posmarować ciało kremem z filtrem SPF. Warstwa kosmetyku nie może być też zbyt cienka, aby skutecznie ochronić skórę przed promieniowaniem UV. Zalecenia dotyczące aplikowania grubej warstwy kremu z filtrem nie są więc chwytem marketingowym, a praktyczną wskazówką, która zapewni skórze ochronę przed słońcem. Inną istotną kwestią jest termin przydatność kosmetyku po otwarciu. Informuje o tym symbol otwartego słoika umieszczony na opakowaniu. Kremy z zeszłorocznych wakacji w tym roku prawdopodobnie nie będą się już nadawały. Dlatego warto zapamiętać lub zapisać datę otwarcia opakowania.

Powiązane wpisy

Zadbajmy, by zakupy były dla wszystkich bezpieczne

Drodzy Klienci,

w tej nadzwyczajnej sytuacji, nasza drogeria jest dla Was otwarta. Wszyscy musimy mieć możliwość zaopatrzenia siebie i naszych rodzin w niezbędne do życia codziennego produkty.
Jesteśmy świadomi tego wyzwania, a także odpowiedzialności, jaka na nas ciąży.
Deklarujemy, że podejmiemy wszelkie dostępne dla nas środki, by zakupy w naszych drogeriach, były dla nas wszystkich bezpieczne.

Apelujemy, ograniczcie do niezbędnego minimum bliskie kontakty pomiędzy ludźmi: innymi klientami i obsługą drogerii. Do kas podchodźcie pojedynczo, nie twórzcie kolejek. Zachowujcie bezpieczną odległość od innych Klientów i naszych Pracowników. Dokonujcie płatności bezgotówkowych. Ograniczcie do niezbędnego minimum dotykanie produktów na półkach, nie korzystajcie z testerów.

Wspólnie dbajmy o nasze zdrowie i bezpieczeństwo.

ŻELE I SPRAY-E ANTYBAKTERYJNE DOSTĘPNE W DROGERIACH JAWA

Wiosna w wersji light!

wiosna light

Wiosna to najlepszy moment, by naładować baterie, odciążyć układ pokarmowy przy jednoczesnym zapewnieniu sobie niezbędnych witamin i minerałów.

Oczyszczająca dieta to najlepsze rozwiązanie na zmęczenie, szarą cerę, bóle brzucha, jak również przewlekłe bóle głowy. Szczególnie pomocne są w tym produkty, które korzystnie wpływają na metabolizm i trawienie. Popularnością cieszą się produkty odtłuszczone, bez dodatku cukru, pełnoziarniste czy z dodatkowym błonnikiem. W wiosennej diecie nie powinno zabraknąć takich artykułów jak: płatki śniadaniowe, odtłuszczone jogurty, kefiry czy serki, jak również warzywa i owoce. Cennym dodatkiem do sałatek są oliwy, octy jabłkowe czy balsamiczne. W tym sezonie postaw na lżejsze wersje potraw i przestrzegaj kilku zasad dotyczących jedzenia, a zachowasz zdrowie i smukłą sylwetkę.

Jedz mało, a często

Nie musisz zjeść na śniadanie wszystkiego, co jest w lodówce. Obfite posiłki mocno obciążają jelita i żołądek. Zanim jeszcze skończymy jeść, układ trawienny zaczyna pracować i wszystko zaczyna fermentować. Proces trawienia trwa wtedy długo, a obecne w jedzeniu wartości odżywcze nie wchłoną się odpowiednio. Radzę zaplanować przynajmniej 3 posiłki w ciągu dnia – rozpocznij od śniadania, a dopiero po dłuższej przerwie przejdź do obiadu.

Nie popijaj posiłków

Spożywanie napojów podczas jedzenia prowadzi do rozrzedzenia soków trawiennych. Zaleca się, aby sięgnąć po coś do picia dopiero po upływie godziny lub dwóch od skończonego posiłku. Nie możesz jednak w ogóle zapomnieć o nawadnianiu. Często zapominamy, że nasze ciało w 80 proc. składa się z wody. Jeżeli nie pijemy jej odpowiednio dużo, to wszystkie procesy zachodzące w naszym organizmie zaczynają zwalniać. Dotyczy to również przemiany materii.

Jedz mięso z warzywami

Nie bój się dołożyć do naszego tradycyjnego śniadania sałatki z zielonych warzyw. Oprócz mięsa, połóż na stole produkty bogate w chlorofil np. szpinak, brokuły, sałatę. Przyspieszą one metabolizm, a mięso stanie się mniej ciężkostrawne.

Wkomponuj w dania ostre przyprawy

Dodaj do potraw chrzan, rzeżuchę, czosnek, musztardę lub ostrą paprykę. Produkty te przyspieszą motorykę jelit. Nie zapominaj, że ostre dodatki mogą stać się też świetnym zamiennikiem soli, która spowalnia metabolizm i zatrzymuje wodę w organizmie. Staraj się więc stosować jej jak najmniej.

Zamień cukier na ksylitol

Ksylitol to naturalny słodzik, będący alternatywą dla cukru. Postaraj się go wykorzystać do wyrobu deserów. Nie powoduje on silnego wzrostu stężenia glukozy we krwi i nie stymuluje wydzielania insuliny. Użycie tego zamiennika cukru przysłuży się za to metabolizmowi, który nie będzie zaburzony przez silne wahania glukozy.

Przemycaj błonnik

Na Twoim stole niech zagości błonnik. Łatwo wzbogacić nim ciasta, dodając otręby lub mąkę pełnoziarnistą. Przyspieszy to pracę jelit. Pamiętaj, że błonnik jest też w ciemnym pieczywie, ryżu i kaszy. Możesz więc śmiało zrezygnować z białej bułki i ziemniaków.

Autor: Hanna Stolińska

Powiązane wpisy