Seks a miłość romantyczna

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Miłość romantyczna to emocja płomienna, trwająca nawet po śmierci jednego z kochanków, ale jednocześnie z góry skazana na straty. Jej wzorzec pochodzi z XIX wieku. Czy mimo wszechobecnych przemian społecznych, możemy odnaleźć ją we współczesnym świecie? Czy może nieodwracalnie została wyparta przez koncepcje swobody seksualnej?

Za literacki przykład miłości romantycznej uchodziła kiedyś powieść Goethego „Cierpienia młodego Wertera”. Tytułowy bohater do szaleństwa kochał się w kobiecie o imieniu Lotta. Niestety, wybranka serca Wertera była zaręczona z innym mężczyzną. Obsesyjna fascynacja kobietą napawała go nieznośnym cierpieniem, które ostatecznie doprowadziło do go samobójstwa. Można więc stwierdzić, że miłość romantyczna jest emocją szczególnie intensywną, potężną, a także tragiczną. Mimo to, niejednokrotnie bywała bogata w walory erotyczne. Zawierała w sobie elementy głębokich przeżyć. Recytowanie poematów pod oknem ukochanej czy niespodziewane prezenty w postaci koszy pełnych róż, dla bohaterów romantycznych były codziennością.

Seks, a archaiczna miłość romantyczna

Dziś wiele osób twierdzi, że obecnie nie ma już miejsca na szczerą, prawdziwą miłość. Większa otwartość oraz wiedza na temat seksu często mylnie utożsamiana jest z zamknięciem się na głębsze relacje. Pierwszym problemem jest przekonanie, iż mit miłości romantycznej znajduje odniesienie w realnym świecie. Oczywiście, mamy do czynienia z fazą związku określaną jako „romantyczne początki”. Cechuje ją poczucie wyjątkowości, rozwój intymności, obustronna fascynacja. Naiwnym jest wierzyć jednak, iż uczucie względem drugiej osoby będzie takie samo i trwać będzie wiecznie. Okazuje się, że po okresie około dwóch lat poziom namiętności pomiędzy partnerami zaczyna drastycznie spadać, a sama relacja przechodzi w fazę związku kompletnego, przybiera postać bardziej przyjacielską. Zadziwiającym jest więc uporczywe promowanie i gloryfikowanie miłości romantycznej w popkulturze jako tej jedynej odpowiedniej, co skutkuje wygórowanymi, niemożliwymi do spełnienia wymaganiami.

Nie można zaprzeczyć, że seks we współczesnym świecie stał się czymś więcej niż jedynie narzędziem prokreacji. Coraz więcej osób bez wstydu przyznaje się do rozwiązłości seksualnej. Kłamstwem byłoby jednak stwierdzenie, iż w przeszłości takie sytuacje nie miały miejsca, ponieważ zmianie nie uległ popęd seksualny ludzi, a jedynie stosunek do seksu jako tematu tabu.

Rewolucja seksualna XXI wieku

Praktycznie od zawsze reprezentantki płci pięknej, traktowano znacznie bardziej krytycznie w odniesieniu do relacji intymnych. Judaizm, a następnie chrześcijaństwo, zaczęło obwiniać kobiety za wypędzenie z raju. Przejęcie mitu o Adamie i Ewie poskutkowało przeniknięciem pojęcia grzechu „nieczystości”. Jako jego pośredniego sprawcę określono seksualność, zaś sprawcą bezpośrednim została kobieta. Pojawił się kult dziewictwa. Badania dowodzą, że płeć piękną cechuje tak samo duży popęd seksualny, co panów. Sposobów jego realizacji jest za to znacznie więcej. Czyhające na kobiety na każdym kroku zakazy i nakazy dotyczące sfery intymnej, mają na celu nic innego, jak tłamszenie oraz kontrolowanie ich popędu. Narzucone zostały one przez mężczyzn najpewniej z obawy, że nie byliby w stanie sprostać potrzebom fizycznym płci pięknej.

Mimo tego, żyjemy w pierwszej epoce od dawien dawna, gdy kobiety nie muszą obawiać się bycia świadomą własnego ciała. Teraz w końcu młode panie mają szansę prezentować się jak chcą, mówić bezpośrednio czego oczekują od partnera. Seks powoli traci łatkę tematu tabu. Mylnie jest to utożsamiane z ustanowieniem go jako głównej wartości oraz domniemanym wyparciem głębi uczuć. Oczywistym jest, że podczas wyboru hipotetycznego kochanka kierować będziemy się walorami fizycznymi. W żaden sposób nie wyklucza to jednak zainteresowania wnętrzem, gdy skupiamy się na wyborze potencjalnej drugiej połówki.

Rewolucja ta oczywiście obejmuje nie tylko większą otwartość w sprawie jasnego określenia swoich potrzeb seksualnych. Wiedza na temat orientacji psychoseksualnych, tożsamości płciowej czy praw seksualnych drastycznie wzrosła. Świadomość w temacie wykorzystywań także jest coraz bardziej wszechobecna, między innymi dzięki międzynarodowej kampanii #MeToo. Seks powoli traci łatkę „grzechu nieczystości” na rzecz nowej, określającej go jako naturalną potrzebę fizjologiczną człowieka. Nie powinno być to utożsamiane z fascynacją kulturą powierzchniowości, a jedynie z postępem naukowym oraz kulturowym społeczeństwa.

Pornografia jako czynnik zaburzający obraz zdrowej relacji

 W dobie Internetu dostęp do pornografii jest prostszy niż kiedykolwiek. Potrzeba poznawania własnego ciała jest nieodłącznym elementem okresu dorastania, a odpowiedzi na nurtujące pytania młodzież często szuka właśnie w erotyce. Niestety, po przeanalizowaniu trzystu czterech filmów pornograficznych okazało się, że aż 88% z nich zawierało przemoc fizyczną, 49%-słowną, a 95% ofiar reagowało na przemoc przyjemnością lub wcale (94% ofiar było kobietami)! Wpływ ma to głównie na młodych mężczyzn, którzy nie mając dostępu do odpowiedniej edukacji seksualnej zaczynają tworzyć własne założenia na podstawie pornografii. Skutkuje to utrwaleniem postaw seksistowskich i przekonania, że płeć żeńska pragnie seksu, nawet gdy mówi nie. Konsekwencją długotrwałej konsumpcji erotyki jest wzrost akceptacji dla przemocy oraz uprzedmiotawiania kobiet. Jednak w odniesieniu do miłości romantycznej, najważniejszym skutkiem wydaje się być trudność i niemożność w budowaniu zdrowych relacji.

Na podstawie badań przeprowadzonych przez Amandę Maddox na grupie osób pomiędzy 18. a 34. rokiem życia, okazało się, że ankietowani, którzy nie oglądają pornografii osiągają w związkach większą satysfakcję seksualną oraz zdecydowanie niższy procent niewierności. Co więcej, projekt zrealizowany między innymi przez Nathaniela Lamberta oraz Tylera F. Stillmana na osobach pomiędzy 17. a 26. rokiem życia wykazał, że konsumpcja pornografii prowadzi do zmniejszenia zaangażowania w relację. Jest to efektem tego, iż przez erotyki zaczynamy intensywniej rozmyślać o wszystkich partnerach seksualnych, jakich moglibyśmy mieć (nawet jeśli są oni nierzeczywiści). Obrazuje nam to, jak filmy pornograficzne mogą kolidować z założeniami miłości romantycznej. A bez łatwego dostępu do źródeł odpowiedniej i zdrowej edukacji seksualnej, staje się ona wylęgarnią patologii w odniesieniu do budowania zdrowych relacji międzyludzkich.

Miłość z aplikacji

Czy miłość romantyczna ma szanse bytu we współczesnym świecie, gdzie aplikacje randkowe powstają szybciej niż potrzeby ich użytkowników? Gwarantują oczywiście możliwość poznania niezliczonej ilości osób, ale paradoksalnie mogą utrudniać spotkanie odpowiedniego partnera, ponieważ liczy się przede wszystkim warstwa zewnętrzna. O atrakcyjności użytkownika w Internecie decyduje głównie zdjęcie. Nie jesteśmy w stanie uwzględnić innych czynników, które miałyby wpływ na ocenę na żywo – takich jak aparycja, charyzma czy sposób wypowiedzi. Oprócz tego, opis, który możemy dodać do profilu, zazwyczaj jest dosyć krótki i nie jesteśmy zawrzeć w nim wszystkich kluczowych informacji. Rozmowy z potencjalnymi partnerami są zazwyczaj zwięzłe. Mnóstwo osób rozczarowanie jednym użytkownikiem aplikacji randkowej przekłada na kolejnego, zmniejszając tym samym własne szanse na poznanie kogoś właściwego. Niestety rzadko też dochodzi do spotkania na żywo, a przecież tylko to może finalnie zweryfikować nasze oczekiwania względem drugiego człowieka.

Użytkownicy mają różne oczekiwania. Część korzysta z portali w celu znalezienia drugiej połówki, część skupia się na poszukiwaniach partnera w pojęciu czysto fizycznym. To duże pole do powstawania konfliktów i nieporozumień. Poza tym aplikacje mogą być źródłem licznych kompleksów. Powody mogą być przeróżne – część użytkowników uzna nas za atrakcyjnych, część nie, a jeszcze inni nigdy nie odpowiedzą na naszą wiadomość – bez powodu.

Odnalezienie miłości dzięki serwisom randkowym jest więc mało możliwe, choć sam proces wydaje się utrudniony, głównie poprzez kultywowanie wyglądu zewnętrznego jako wartości nadrzędnej. Portale tego typu zaburzają ideę tworzenia relacji międzyludzkiej oraz stygmatyzują określone kanony piękna. Mimo to, trzeba przyznać, iż zapewniają one ogromnej liczbie użytkowników możliwość socjalizacji, tak niezwykle istotnej w dobie pandemii.

 

Miłość jako ciężka praca, a nie idea

Profesor Waldemar Kuligowski, antropolog kulturowy w jednym z wywiadów przyznał, że „Miłość nie jest ani naturalnym, ani uniwersalnym stanem w sensie międzykulturowym. Według prowadzonych badań coś takiego jak miłość romantyczna, czyli bardzo intensywne zakochanie związane też z relacją erotyczną, taki rodzaj idealizacji partnera występuje, czy występowała jedynie w jednej trzeciej społeczeństw, więc z całą pewnością nie mamy do czynienia z czymś uniwersalnym”. Profesor zasugerował również, że miłość romantyczna jest jedynie wytworem kultury. Mimo to, każde z nas mniej lub bardziej pragnie wierzyć, że czeka na nas ten ktoś jedyny, wyjątkowy. W czasach, kiedy świat nieustannie pędzi do przodu, a portale randkowe możemy znaleźć na każdym kroku to może wydawać się coraz trudniejsze. Trudniejsze nie jest jednak jednoznaczne z nieosiągalnym. W tym wszystkim należy pamiętać, iż rzeczywistość nie jest niczym powieść. Miłość nie pojawia się w naszym życiu od tak, a polega na codziennej ciężkiej pracy obydwu stron.

 

Literatura:

  • Bogdan Wojciszke (2010). Psychologia miłości. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  • Dellfina Dellert, Andrzej Depko (2019). Zbrodnia i seks. Wydawnictwo Agora.
  • Peg Streep, What Porn Does to Intimacy, 16.07.2014, psychologytoday.com

 

Powiązane wpisy

Dlaczego kłamiemy?

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Chociaż nie lubimy być okłamywani i tęsknimy za relacjami opartymi na uczciwości i prawdomówności, to jednak z kłamstwem mamy do czynienia bardzo często. Badania potwierdzają, że kłamiemy średnio dwa razy dziennie. Co uznajemy za kłamstwo? Kiedy mijamy się z prawdą, a kiedy sami jesteśmy podamy ofiarą nieprawdy?

Dlaczego kłamiemy?

Aby zrozumieć kłamstwo, należy je zdefiniować. Jedna z definicji mówi, że to wszelkie działania mające na celu wprowadzenia w błąd innej osoby dla osiągania celów osobistych. Kolejna, to że kłamstwem określa intencjonalne wprowadzanie w błąd osoby bez informacji uprzedzającej o takim zamiarze.

Kłamstwo, a może lojalność?

Czy kłamstwem jest ukrywanie prawdy w poczuciu lojalności do innej osoby? W życiu codziennym raczej odgadujemy niż świadomie wykrywamy kłamstwo, czyli nieświadomie chronimy siebie, by nie dowiedzieć się, że zostaliśmy oszukani. Ludzie w zależności od pełnionych funkcji społecznych różnią się w zakresie kompetencji pozwalających na wykrycie kłamstwa. I tak, pracownicy służb specjalnych mają szczególnie wysokie umiejętności w wykrywaniu nieprawdy. Podobnie psychiatrzy, psycholodzy, psychoterapeuci, ale też osoby zainteresowane tematyką kłamstwa.  Wiedza oraz trening w tym temacie, pozwalają na rozwijanie takich umiejętności. Aby lepiej rozpoznać kłamstwo, powinniśmy szczególną uwagę zwracać na komunikaty niewerbalne towarzyszące treściom wypowiadanym. Mowa ciała – gestykulacja niejednokrotnie zdradzają kłamcę. Istnieje wiele opracowań, książek i badań, z których można skorzystać, nawet jeśli nie jest się profesjonalistą w tej dziedzinie.

Nie kłam kochanie

Wzrost podejrzliwości, powoduje u kłamcy automatyczne sięganie po coraz bardziej wysublimowane narzędzia manipulacyjne. Dlatego zdecydowanie łatwiej rozpoznać kłamstwo w rozmowie twarzą w twarz, niż w rozmowie telefonicznej. Rodzaj kłamstw oraz ich częstotliwość w życiu codziennym zależne są od bliskości. Im relacja jest bardziej intymna, tym mniej kłamstw, a jeżeli się zdarzają, to nacechowane są chęcią ochrony osoby okłamywanej. W procesie rozpoznania kłamstwa istotnym elementem jest wstępne nastawienie osoby okłamywanej w kierunku prawdy.

Działa to tak: skoro mój przyjaciel nigdy mnie nie okłamał, to nawet treści kontrowersyjne przyjmujemy za prawdę. Oczywistym jest fakt, iż zdolności komunikacyjne kłamcy mają znaczenie w tej sytuacji. Także znaczenie ma pozycja zajmowana w trakcie – łatwiej wykryć kłamstwo obserwatorowi niż osobie okłamywanej. Jeżeli nurtuje nas fakt, dlaczego tak łatwo nas okłamać, to na pewno odpowiedź tkwi w okolicznościach, bo na co dzień częściej spotykamy się z prawdą i stąd mamy do czynienia z nastawieniem w kierunku prawdy.  Należy też wspomnieć, że podejrzliwość w relacjach intymnych nie buduje bliskości, ale wręcz ją rujnuje.

Umiejętności rozpoznawania kłamstw można rozwijać, choć wymaga to zdobycia odpowiedniej wiedzy, a także ćwiczeń. Warto wspomnieć, że istnieją kulturowe różnice dotyczące wrażliwości na kłamstwo. Mniejsza akceptacja jest w społeczeństwach, gdzie przeważa indywidualizm i myślenie nakierowane na ochronę praw jednostki – na przykład USA. Z kolei w krajach, ukierunkowanych na ochronę grup społecznych, akceptacja kłamstwa wzrasta.

Motywacje do kłamstwa dzielimy na dwie grupy:

  1. Kłamstwa motywowane egoistycznie.
  2. Kłamstwa motywowane altruistycznie.

Dlaczego kłamiemy? Do kłamstwa najczęściej popycha nas lęk, chęć osiągania korzyści lub potrzeba autoprezentacji. Lękowa motywacja napędzana jest głównie przez potrzebę unikania konfliktu i występującego z nim nieprzyjemnego napięcia. Generalnie powszechnie akceptowane są kłamstwa z niewielką szkodą oraz te, które stanowią ochronę przed wstydem. Natomiast nie akceptuje się kłamstw wyrządzających krzywdę lub tych czynionych dla osobistych korzyści.

Rodzaje kłamstw:

  1. Kłamstwa wokół schlebiania
  2. Mające na celu unikanie konfliktu
  3. Służące podwyższeniu samooceny
  4. Napędzane i kierowane wrażeniem
  5. Kłamstwa manipulacyjne
  6. Kłamstwa służące autoprezentacji

 

Zupełnie odrębną grupę stanowią kłamstwa mające za zadanie spowodowanie krzywdy okłamywanego, tak zwane kłamstwa destrukcyjne. Mężczyźni mają tendencję do kłamstwa egocentrycznego w opozycji do kobiet, które raczej kłamią dla potrzeb altruistycznych. Jednak co ciekawe, mężczyźnie mówiącemu do kobiety bliżej jest do kłamstwa altruistycznego. Ciekawe jest to, że w bliskich relacjach spada tendencja do kłamstwa, z tej grupy należy wyłączyć relację z matką, bo w tym przypadku kłamiemy więcej. Mniej kłamiemy małżonkowi niż partnerowi w związku nieformalnym. Osoby ekstrawertyczne kłamią więcej niż introwertycy.

 

W przestrzeni publicznej przeważają drobne kłamstwa celem osiągania korzyści. Kłamstwa destrukcyjne, co jest faktem optymistycznym są natomiast rzadkie. Jak mówił Stanisław Jerzy Lec: Kłamstwo nie różni się niczym od prawdy, prócz tego, że nią nie jest.

Powiązane wpisy

Jak radzić sobie z ludźmi, których nie można zmienić?

depresja

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Próba zmiany innych, aby nam było „lepiej” jest treścią życia wielu ludzi. Jednak, by ją wywołać u innych, trzeba wcześniej poszukać zmiany w sobie.

Dlaczego osoby wykazujące toksyczny wpływ na otoczenie i na siebie nie chcą się zmieniać? Dlaczego zmiana jest czasami taka trudna do podjęcia?

Może dlatego, że żyjemy w przekonaniu, iż nie jest tak źle, by podjąć działanie. W takiej sytuacji trudno znaleźć motywację do zmiany. Skoro nie jest tak źle to po co się męczyć. Inną przyczyną może być zwykła arogancja, najtrudniejsza do wyeliminowania. Ja wiem lepiej, inni nie mają racji. Arogancja ta niekiedy układa się nawet w tak zwany zespół arogancji uniemożliwiający skuteczną psychoterapię. Arogancji towarzyszy często nieznośne pozbawione realności i obwinianie innych. Są też osoby z tak niską samooceną, które chciałyby być takie, jak ci inni, lecz nie są w stanie uwierzyć, że to może im się udać. Inną przyczyną zablokowania zmiany może być coś odwrotnego, czyli brak wyobrażenia lub wiedzy o korzyściach dokonania zmiany w swoim zachowaniu, sposobie myślenia czy też sposobie emocjonalnego reagowania na czynniki środowiskowe te wewnętrzne (dla przykładu radzenie sobie z chorobą) oraz zewnętrzne, chociażby związane z innymi osobami. Ważnym czynnikiem ograniczającym gotowość do zmiany jest blokowanie gotowości przez innych ludzi. Wszyscy funkcjonujemy w jakiejś sieci ludzkich powiązań. Obdarzamy zaufaniem określone osoby, które lubimy. Problem w tym, że niekiedy autorytety z naszego otoczenia zniechęcają nas do zmiany. Czasami przyczyna jest prozaiczna: osoby te nie mogłyby znieść, że nam będzie lepiej, skoro im jest tak źle. Tak oczywiście opisywana jest fałszywa przyjaźń. Ale czy mało jest osób, które w takich relacjach na co dzień funkcjonują? Wzmacnianie złych decyzji a zniechęcanie do tych mających pozytywną perspektywę to duży problem, chociaż nie zawsze ma to fałszywy wydźwięk. Jeżeli obawiamy się wszelkich zmian, to bardzo prawdopodobne jest, że w naszej sieci ludzkich powiązań pojawią się osoby z podobnym podejściem do zmiany. To swoiste przekleństwo dla osób, dla których zmiana jest niezbędna, aby mogły pójść do przodu. Jeszcze innym blokującym zmiany czynnikiem jest lęk. Ponadto w inspirowaniu do zmiany, szczególnie siebie, kłopotem jest też fakt, że ludzie podejmują decyzje o zmianie w różnych okolicznościach. Jeszcze innych do zmiany popycha systematyczne działanie na nich okoliczności powodujących w nich stały dyskomfort.

Zmiana w życiu człowieka, to problem zawiły i trudny.  Jednak, aby realnie myśleć o tworzeniu środowiska motywującego innych do zmiany potrzebne są zasoby w nas samych. Fundamentem, jest dobra komunikacja z dobrą kontrolą swoich emocji. Każde natychmiastowe reagowanie na emocje oponenta opierającego się zmianie prowadzi do kłótni, bijatyki emocjonalnej, która, poza tym, że zrani uczestników nic innego nie wniesie do ich życia.  Innym wewnętrznym zasobem jest postawa asertywna. Zamiast presji, kłótni, szantażu emocjonalnego, manipulacji, to postawa pełna uważności na argumenty innych, szacunku do nich a zarazem konsekwentnej obrony własnego poglądu, potrzeby, przekonania. Asertywność ma kluczowe znaczenie w motywowaniu innych do czegokolwiek. I w tym właśnie aspekcie jest miejsce na zmianę w nas. Jakże często właśnie bijatyka emocjonalna, niekiedy też z fizyczną manifestacją rozgrzanych emocji zastępują te pożądane zasoby w inspirowaniu innych opornych na zmiany. Proces doskonalenia wewnętrznego we wspomnianych zasobach ma znaczenie kluczowe w motywowaniu tych, którzy zmianom się opierają, sprawiając zarazem wrażenie, że zmienić się nie da. A jak postąpić, gdy się naprawdę nie da. Jeżeli dotyka to naszego dobra fundamentalnego pozostaje zapewne tylko pełna izolacja od takich osób. Ale o tym możemy zadecydować wyłącznie my sami. 

Powiązane wpisy

Aktywność i dieta w drodze do dobrej kondycji psychicznej

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Dobra kondycja psychiczna, to umiejętność radzenia sobie ze zmianą, traumatycznymi okolicznościami lub sytuacja stresową. To zdolność postrzegania rzeczywistości w jej realnym aspekcie, czyli taką jaka jest. To także zdolność do podejmowania inicjatywy. Niestety nie wszyscy możemy pochwalić się dobrą kondycją psychiczną.

Wielu z nas przeżywa stan stałego, nieprzyjemnego napięcia, w którym mamy przekonanie, że sprawy nie idą w dobrym kierunku, a na co dzień brakuje nam poczucia spełnienia oraz szczęścia.

Powodów złego samopoczucia psychicznego jest wiele jak i sygnałów, które wysyłają osoby
o pogarszającej się kondycji psychicznej. Jak rozpoznać te sygnały alarmowe?

Osoby o złym samopoczuciu psychicznym:

  • przez długi okres są smutne i przygnębione oraz mają wahania nastroju
  • tracą zainteresowania czynnościami, które zwykle dostarczały im przyjemności
  • mają problemy ze sferą seksualną,
  • mają problemy ze snem,
  • są stale zmęczone, nawet po wypoczynku nocnym,
  • mają liczne dolegliwościami, na których występowanie nie dają odpowiedzi kolejne wizyty u specjalistów,
  • nadużywają alkoholu lub substancji psychoaktywnych,
  • prezentują zachowania destrukcyjne,
  • doświadczają napadów paniki i innych stanów lękowych,
  • mają poczucie utraty kontroli nad swoim życiem,
  • często myślą o swojej śmierci,
  • wykazują sztywność poglądów, bez możliwości adaptacji do warunków środowiskowych,
  • wykazują zachowania agresywne tak wobec siebie jak i wobec innych.

 

Na złą kondycję psychiczną mają wpływ rozmaite czynniki w tym genetyczne, psychologiczne oraz środowiskowe. Wiele z nich jest niezależnych od nas, dlatego warto skoncentrować się na tych, na które mamy wpływ. Z czynników, które możemy kontrolować, a mają kluczowe znaczenie w procesie utrzymywania równowagi wewnętrznej, na uwagę szczególną zasługują aktywność fizyczna oraz zbilansowana dieta. Mogą one mieć szczególne znaczenie dla osób zagrożonych pogorszeniem kondycji psychicznej. Dla tych, którzy stresują się w pracy, mają trudności w relacjach czy problemy finansowe, albo borykają się z nagromadzeniem się drobnych a nierozwiązanych problemów codziennych. Osoby te szczególnie powinny zadbać o aktywność fizyczną czy też odpowiednio zbilansowaną dietę. Aktywność fizyczna (ćwiczenia, spacery, inne formy rekreacji) nie tylko pozwoli utrzymać dobrą kondycję, sylwetkę, ale i zdrowie. Ponadto poprawi tolerancję na czynniki stresowe, podniesie samoocenę i poziom skłonności do entuzjazmu i optymizmu.

Natomiast zdrowa, zbilansowana dieta to prawidłowa flora bakteryjna w jelitach, co według niektórych badaczy wprost wpływa na lepszy nastrój. Istnieją też doniesienia o wpływie diety na zapadalność na depresję. Niewątpliwie spożyte produkty wpływają na pracę mózgu. Niektóre warzywa, owoce, tłuszcze roślinne oraz orzechy poprawiają pracę mózgu. Zielona herbata, gorzka czekolada poprawiają funkcję neuroprzekaźników. A czosnek, jarmuż, brokuł, brukselka, szpinak mając w składzie przeciwutleniacze prezentują między innymi działanie przeciwzapalne. Pozytywnych aspektów dobrej diety jest dużo więcej.  Istotne jest to, że wraz z aktywnością fizyczną mogą stanowić silne wsparcie kondycji psychicznej naszej lub naszych bliskich.

Powiązane wpisy

Zabójcy namiętności, czyli 7 kroków do rozpadu związku

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Słabnąca z czasem namiętność w wieloletnim związku to nierzadko przyczyna braku spełnienia życiowego. Ulatują „motylki”, a zmysłowe uniesienia i doznania zastępuje wzajemna niechęć do bycia razem oraz pokusa do poszukiwania innych źródeł namiętności. Niestety zajęci codziennością, pracą, dziećmi niechętnie szukamy przyczyn a jeszcze rzadziej wsparcia u specjalisty. Co zatem prowadzi nas drogą do destrukcji związku, a nawet do rozstania?

7 grzechów codzienności gaszących namiętność:

1.  Utrata umiejętności szczerej rozmowy oraz obecność trudnych tematów, których się nie podejmuje z powodu wstydu, lęku lub przekonania, że nie można ich rozwiązać lub nie warto do nich wracać.

2. Wzajemne oskarżanie o złe intencje. Maniera narastająca w związkach mocno skonfliktowanych, która prowadzi do nagromadzenia złości napędzającej wzajemną niechęcią. Prosta droga do wygaszenia namiętności.

3. Brak uważności na realizację potrzeb poza seksualnych. Wszyscy mamy zestaw potrzeb emocjonalnych i oczekujemy, że bliska nam osoba rozpozna je i wykaże gotowość ich spełniania. Czyż nie oczekujemy, że ktoś komu ufamy, z kim spędzamy życie powie, że jesteśmy mądre, zaradne czy zorganizowane?

4. Brak dbałości o wygląd zewnętrzny, ale też dbałości o otoczenie. Bałagan w domu i niechlujny wygląd to prosta droga do wzbudzenia zainteresowania kimś innym. To może brutalne, ale rozstanie będzie jeszcze bardziej bolesne.

5. Nieustanne złośliwości zamiast codziennego bycia dla siebie miłym. Bo czy, wypominając nieustanie drobne potknięcia, można oczekiwać, miłych gestów od partnera?

6. Wzajemne niedocenianie. Ile związków upadło tylko dlatego, że ta druga wykazała zainteresowanie, zrozumienie i doceniła jego pracę.

7. Brak wspólnie spędzanych chwil poza rutyną codzienności – największy zabójca namiętności.

 

Powyższe 7 grzechów codzienności to dowód, że w związku obie strony pracują na jego sukces lub porażkę. Zdecydowanie potrzebne jest nie tylko rozliczenie partnera, ale też przyjrzenie się własnemu postępowaniu. Rozmowa, plan i codzienna praca nad własnym zachowaniem oraz komunikowaniem potrzeb i oczekiwań. Nic samo nie przyjdzie, ale jeśli każda próba rozmowy o problemach prowadzi do kłótni, to może warto skorzystać ze wsparcia specjalisty. Niewykluczone, że na tym etapie potrzebny jest ktoś z zewnątrz, neutralny emocjonalnie, który pomoże Wam odzyskać namiętność lub wypracować ją na nowo.

 

 

Powiązane wpisy

Jak sobie poradzić z nową rzeczywistością?

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Zdalna praca i nauka, ograniczenie kontaktów społecznych, zamknięte kina, teatry i restauracje stworzyły zupełnie nową sytuację społeczną.

Dominuje obawa o zdrowie własne i bliskich, strach przed utratą pracy i niepokój o finanse. Dodatkowo czynnikiem pogarszającym naszą kondycję jest narastające zmęczenie spowodowane przedłużającym się kryzysem zdrowotnym, ekonomicznym i społecznym. Ale jest też nuda, konieczność przebywania na małej przestrzeni, brak możliwości robienia zakupów, czy aktywnego wypoczynku.

Wszystkie te czynniki w połączeniu z niskimi zdolnościami adaptacji do zaistniałej sytuacji mogą prowadzić do narastającej frustracji, Zespołu Stresu Pourazowego (PTSD) czy depresji.

Jak sobie radzić obawami, strachem czy natłokiem informacji?

  1. Zaakceptuj nową rzeczywistość. Pandemia jest faktem, a ignorowanie tej informacji, agresja czy działanie wbrew zaleceniom nie przeniesie Ci niczego dobrego. Postaraj się zaakceptować rzeczy takimi, jakimi są.
  2. Pomyśl, na co masz wpływ, a na co nie. Jeśli masz na coś wpływ, działaj! Pamiętaj jednak, że nie wszystko może być idealne i są sytuacje, na które nic nie poradzisz.
  3. Masz prawdo do obaw, ale wyznacz sobie czas na zamartwianie się. Ustal porę i dopuszczaj lęk np. tylko przez 20 minut w drodze do pracy. W chwilach niepokoju mów sobie, że pomyślisz o tym jutro w drodze do pracy.
  4. Ucz się wysiłku poznawczego. W sytuacji lęku przekieruj myśli na coś bardziej skomplikowanego, co Cię zaangażuje-krzyżówka, sudoku, może serial, którego fabuła nie jest oczywista i zmusza do myślenia.
  5. Dawkuj informacje. Nie oglądaj całymi dniami programów informacyjnych, nie sprawdzaj nieustannie statystyk, nie otwieraj każdego linku, który podeślą Ci znajomi. Ustal czas na informacje np. rano i wieczorem. I koniecznie sięgaj tylko po rzetelne źródła.

W nowej rzeczywistości szczególnie ważna jest akceptacja emocji — własnych i innych osób. Dziel się tym, co przeżywasz, szukaj wsparcia i wspieraj innych. Poświęć czas przyjaciołom i rodzinie. Ucz się żyć na nowo.

Powiązane wpisy

Kobieca twarz depresji

depresja

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Depresja jest najczęściej spotykanym zaburzeniem psychicznym. Cierpi na nią około 10 procent ogólnej populacji i aż dwukrotnie więcej kobiet niż mężczyzn.

 

Depresja u kobiet różni się częstością występowania, ekspresją objawów, przebiegiem oraz czynnikami ryzyka zachorowania na tę chorobę. Może zacząć się niewinnie od smutku, braku energii i ochoty na cokolwiek.  Czasami nostalgia przechodzi po kilku dniach. Co, jednak gdy utrzymuje się przez dłuższy czas i – co gorsza – pogłębia się?  Kiepski nastrój może być pierwszą oznaką depresji – choroby, która dotyka już półtora miliona Polaków i aż dwukrotnie więcej kobiet niż mężczyzn? Przyczyny tak istotnej różnicy nie są do końca znane, jednak ważną rolę odgrywają tu czynniki hormonalne, genetyczne i psychospołeczne.

 

Oblicza depresji

Niezależnie od miejsca zamieszkania i bez względu na pochodzenie jedna na osiem kobiet w trakcie swojego życia doświadcza objawów depresyjnych. Są to obniżenie nastroju, trudności z koncentracją, zaburzenia snu, czy drażliwość. Do tego spadek lub też wzrost masy ciała oraz somatyczne objawy ze strony układu krążenia czy układu trawiennego. U mężczyzn objawem dominującym jest drażliwość. Średni wiek wystąpienia pierwszych objawów u kobiet to około 28 rok życia, u mężczyzn około 32 rok życia. 

Za przyczynę występowania różnic w przebiegu depresji u kobiet i mężczyzn uznaje się głównie czynniki biologiczne, hormonalne, psychospołeczne i kulturowe. Duże znaczenie mają także cechy osobowości, wydarzenia traumatyczne w dzieciństwie, relacje interpersonalne, zróżnicowane postrzeganie swoich zachowań oraz zachowań innych ludzi, odporność na działanie stresu, role społeczne, życiowe oczekiwania, wyznawane normy społeczne, czy postrzeganie ról płciowych.

Chociaż nie odnaleziono związku depresji z czystymi czynnikami genetycznymi, to powszechnie uważa się, że w pewnym stopniu mają one wpływ na powstawanie depresji. Kobiety są bardziej podatne na rozregulowanie gospodarki serotoninowej, a związana z tym zmiana poziomu estrogenów sprzyja depresji. Właśnie ze względu na czynniki hormonalne niebezpieczne są trzy kluczowe momenty życia kobiety tj. ciąża, okres poporodowy oraz menopauza. W ciąży 8 – 11 proc. kobiet prezentuje objawy depresyjne, natomiast największe ryzyko wystąpienia depresji to 3 do 6 tydzień ciąży. Estrogeny mają właściwości neuroprotekcyjne i neuromodulacyjne, ich spadek w organizmie kobiety może powodować zaburzenia emocjonalne i psychiczne.

Z czynników psychospołecznych wcześniejsze doświadczenia traumatyczne, zwłaszcza te długo trwające prowadzą do stałej nadprodukcji w organizmie hormonów stresu (hormony nadnerczy), a to prowadzi do wadliwej w dorosłym życiu reakcji na stres. Główne czynniki osobowościowe, jakie mają wpływ na podatność na depresję to: niskie poczucie własnej wartości, wadliwe strategie radzenia sobie w życiu. W badaniu osobowości testem MMPI (wielowymiarowy inwentarz osobowości) u kobiet znacznie częściej stwierdza się tak zwaną triadę neuropatyczną (niezrównoważenie emocjonalne, niska odporność a stres, skłonność do reakcji lękowych), w postaci obecności hipochondrii, histerii, depresji łącznie. Stanowi to dowód na zależność neuropatycznej cechy osobowości ze zwiększoną zapadalnością na depresję. Z innych cech osobowościowych sprzyjające depresji u kobiet są zaburzone relacje z innymi, natomiast u mężczyzn niemożność osiągania celów życiowych.

Poza różnicami

Obszarem, który nie wykazuje różnicy w przebiegu depresji, jest jej leczenie. Zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet stosuje się psychoterapię i farmakoterapię. Przy czym, o ile w łagodnych epizodach depresyjnych można stosować wyłącznie psychoterapię, o tyle w kolejnych stadiach choroby (epizod depresyjny umiarkowany i ciężki) leczenie farmakologiczne jest obowiązujące, a psychoterapia ma znaczenie wspomagające. Nie obserwuje się różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami w podatności na leczenie. Kobiety jednak mają tendencję do ukrywania objawów, stąd otoczenie kobiety może dłużej pozostawać w przekonaniu, że wszystko jest w porządku.     

Powiązane wpisy

Sztuka mówienia NIE

nie

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Każdy z nas doświadczył sytuacji, w której zamiast NIE, powiedział tak. Niestety nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ płacimy za to złym nastojem oraz poczuciem bezsilności i niemocy. A jednak u podstaw każdej zdrowej relacji leży swoboda odmowy lub sprzeciwu. Jak więc mówić NIE?

Umiejętność mówienia NIE, to nie tylko program wytyczania własnych granic, wolności i niezależności, ale również sztuka egzekwowania ich poszanowania oraz respektowania od innych ludzi. Dlaczego jeszcze warto? Ponieważ unikanie mówienia NIE utrudnia komunikację. W niełatwych relacjach narażamy się w ten sposób na kolejne prośby czy propozycje. Co więcej, zmęczeni ciągłym namawianiem, ostatecznie zgadzamy się na coś, czego wcale nie chcieliśmy robić. Dajemy się więc wykorzystywać, reagując zbyt nerwowo, a nawet agresywnie na propozycje innych.

Dlaczego nie mówimy NIE?

Większość z nas ma spore problemy, by powiedzieć NIE i to z różnych powodów. Od dzieciństwa słyszymy, że należy być otwartym i pomocnym, potem boimy się, że coś stracimy, lękamy się konfliktu, konfrontacji czy kłótni, a na koniec obawiamy się, że my także usłyszymy odmowę. Przez lata uzależniamy się od opinii innych o nas samych. Co sobie pomyślą, jeśli nie powiemy TAK? Nie chcemy sprawiać kłopotów, być określani jako buntownik, osoba nieczuła na potrzeby innych, słowem jako ktoś „zły”. Niestety postępując w ten sposób, nie jesteśmy prawdziwi, bo szkodzimy i zdradzamy siebie samych. Mówienia NIE można i trzeba się jednak nauczyć.

Trening mówienia NIE

Słowo NIE ma w sobie wielką siłę. Kiedy go nie używasz, Twoje życie składa się wyłącznie z przypadkowych wyborów, których dokonali za Ciebie inni. Warto więc próbować i uczyć siebie i innych granic własnej wolności i niezależności.

Zacznij od prostych ćwiczeń – np. odsuń w czasie swoją odpowiedź. Powiedz „Potrzebuję czasu, żeby zastanowić się nad Twoją prośbą.” Nie odpowiadasz od razu, a czas, który zyskujesz, przyda Ci się, by umocnić się przed odmową.

Jeśli obawiasz się, że nie poradzisz sobie z argumentacją, przypomnij sobie, że im mniej uzasadniasz, tym mocniejsze jest Twoje NIE. Powiedz krótko: „Nie mam czasu, żeby pomóc Ci w przygotowaniach do imprezy karnawałowej.

Jeśli po raz kolejny wahasz się, przypomnij sobie sytuację, kiedy zgodziłaś się, zamiast powiedzieć NIE. Byłaś niezadowolona i zła na siebie? Wróc do tamtych sytuacji i zastanów się, czy jeżeli teraz się zgodzisz, to nie będziesz przypadkiem mieć podobnych odczuć.

Jeśli jesteś coraz silniejsza, postaw na szczerość. Kiedy nauczysz się radzić sobie z odmową metodą trzech pierwszych kroków, postaw na szczerość. Jeśli nie masz na coś ochoty, po prostu powiedz, że nie masz na to ochoty. To naprawdę jest OK.

 

Ćwiczmy więc umiejętność mówienia NIE, bo NIE – nie jest odwetem, niewdzięcznością, ani szantażem. NIE – nie jest też oszczerstwem ani obelgą. NIE znaczy NIE. To jednoznaczna, skuteczna odmowa i precyzyjny komunikat zwrotny.

Powiązane wpisy

Udany seks zaczyna się w głowie

Autor: Wioletta Konopa – Stelmach

Organem, który odgrywa główną rolę w życiu erotycznym człowieka, jest mózg. Dlaczego? Bo za każdą reakcją związaną ze strefą intymną taką jak pożądanie, podniecenie czy orgazm stoją procesy neurobiologiczne. Prawda jest taka, że jakość zbliżenia w znacznej mierze zależy od aktywności poszczególnych struktur mózgu oraz poziomu określonych substancji chemicznych.

Miejscem, gdzie rodzą się nasze pragnienia i motywacje, włączając w to wybór partnerów czy popęd seksualny jest układ limbiczny. To zbiór struktur mózgowych powiązanych z odczuwaniem strachu, zadowolenia, przyjemności, euforii czy uniesienia. Należy do nich układ nagrody istotny dla powstawania przyjemności seksualnej. W tym miejscu dochodzi do wydzielania neuroprzekaźników – hormonów, które poprzez pobudzanie określonych struktur mózgu i hamowanie innych prowadzą do odczuwania emocji. Mechanizm ten działa w trakcie jedzenia i picia, wysiłku fizycznego, ale też zbliżenia seksualnego.

Związki chemiczne

Kluczową rolę w całym tym procesie chemicznym odgrywa dopamina, nazywana neuroprzekaźnikiem szczęścia. Jej poziom stanowi o sile bodźca aktywującego układ nagrody i wzrasta wraz z narastającym podnieceniem. Ulubiony deser, film czy zakup samochodu – wszystkie przyjemności w mniejszym lub większym stopniu powodują wytwarzanie oraz uwalnianie tego hormonu. Stanowi on swojego rodzaju napęd, wzmacniający chęć otrzymania nagrody. Natomiast za samo odczuwanie przyjemności, w tym orgazm, odpowiadają endorfiny, które w naszym mózgu wywołują doskonałe samopoczucie, poczucie szczęścia, a także redukują lęk. Aktywności seksualnej towarzyszą też inne wytwarzane w mózgu neurotransmitery np. oksytocyna – hormon miłości, wyzwalająca potrzebę bliskości i intymności, a także serotonina nazywana hormonem szczęścia.

Efekt zaskoczenia

Skoro miłość sprowadzona została do poziomu substancji chemicznych, to gdzie jest miejsce na romantyzm? Po przeanalizowaniu procesów neurobiologicznych zachodzących w mózgu można dojść do wniosku, że przyjemność z seksu można osiągnąć, regulując poziom określonych związków chemicznych. Trzeba jasno powiedzieć, że próby sterowania naszym układem nagrody to pułapka. Stosowanie substancji silnie zmieniających nastrój może wywołać lawinę problemów zdrowotnych. Co zrobić więc w sytuacji, gdy stosowane od lat w życiu intymnym rytuały zawodzą? Gdy powtarzane za każdym razem: „Kochanie, założyłam twoją ulubioną bieliznę” spotyka się z odpowiedzią „Jestem zmęczony”? W tym przypadku, gdy seks uległ spowszechnieniu i stał się bardziej obowiązkiem niż przyjemnością, wiedzę o procesach zachodzących w mózgu warto wykorzystać do tego, aby doskonalić umiejętność czerpania przyjemności. Jak to zrobić? Pamiętając, że nasz układ nagrody lubi niespodzianki, warto zacząć od zmiany swoich miłośnych zwyczajów. Kolacja przy świecach, strój wizytowy przy kolacji zamiast wygniecionych dresów, czy weekendowy wyjazd to sprawdzone przez pokolenia sposoby na podniesienie temperatury w sypialni. Co ciekawe, dzięki nowoczesnym technikom obrazowania mózgu skuteczność tego typu zabiegów zyskała naukowe potwierdzenie.

Siła relacji

Przedwczorajsza kłótnia pozostawia ślad, pomimo że puściliśmy to w niepamięć. Często towarzysząca temu żal i złość nadal kojarzona jest ze źródłem tych emocji, czyli naszym ukochanym. Wiele bukietów kwiatów i komplementów potrzeba, aby przykryć to, co złe oraz przywrócić pozytywne emocje związane z bliską nam osobą. Do tego, aby wszystkie starania o udany seks przyniosły pozytywne rezultaty, potrzebny jest nam komfort emocjonalny. Na drodze do kobiecego orgazmu staje często ciało migdałowate – ośrodek mózgowy odpowiedzialny za przetwarzanie emocji, także tych negatywnych związanych z poczuciem zagrożenia. Czerpanie przyjemności ze współżycia płciowego wymaga wyłączenia tej części mózgu, co u kobiet nie zawsze jest proste. Zwłaszcza gdy podczas tej specjalnej „kolacji przy świecach” partner zarzuca nas problemami, które z natury aktywują napięcie lękowe. W tym przypadku nic nie zastąpi intymności, wrażliwości, empatii i współczucia, a tym bardziej miłości.

Samopoczucie w związku ma kluczowe znaczenie dla jakości zbliżenia. To oznacza, że dobry seks jest wynikiem emocji towarzyszących partnerom na co dzień. Dbałość o jakość relacji, w jej codziennym wymiarze to kapitał na udane, pełne spełnienia pożycie. Walory estetyczne i atrakcyjność cielesna mają znaczenie, ponieważ niejako dopełniają „nagrodę”. Jednak to właśnie radość bycia ze sobą musi zastąpić nieprzyjemne napięcie wynikające z kłótni, niespełnionych oczekiwań, żalu, złości, czasem też nienawiści. W tym miejscu właśnie spotykają się nauka o procesach neurobiologicznych zachodzących w mózgu z wiedzą i doświadczeniem pokoleń dotyczących sfery intymnej.

Powiązane wpisy